Kraj Champagne odległy mniej więcej dwie godziny samochodem z Paryża proponuje łowcą karpi bogate jeziora jak jest Lac de Temple, Lac Amance, Lac der Chantecoq albo jedyną z najzdolniejszych wód przyszłości Foret D Orient. Właśnie tato woda jest uważana za jedną z najtrudniejszych wód i jest w ostatnich czasach wyszukiwana spośród łowców karpi z całego świata. Pewną zasługę na tym mają mistrzostwa świata, które na jeziorze odbywały się w zeszłym roku.
Wszelkie informacje o tej wodzie zaczynałem zdobywać przed paru laty z zagranicznej literatury i z nagrań wideowych, ponieważ w tym czasie u nas w Czeskiej republice o jezioru Orient wiedziało się bardzo mało. Dla informacji zostało jezioro Orient jakościowo popisane łowcą karpi John Van Eckem w książce Carp!, którą wydał Tim Paisley. Parę mało informacji mi wystarczało do tego, żebym się zdecydował odwiedzić po raz pierwszy Francję. Miałem zaraz parę powodów, właśnie dlaczego chciałem odwiedzić to jezioro a ten kto mnie zna, napewno go mój wybór nie zaskoczył.
Właśnie było ciepłe letnie południe rok 2005
, kiedy wypisywałem kartkę wędkarską w jednej restauracji pobliż jeziora. Dopłaciłem sobie znaczek za swoją łódkę i szybko udawałem się do wody. Dotarłem do miejsc, gdzie po lewej stronie długo ciągnął się półwysep zwany Italy point (Peninsula Italie). Wiedziałem, że znajduję się zaraz w zatoce rekordów nazywanych Geraudot, gdzie parę razy schwytano jednego z najsławniejszych karpi świata imieniem Buldozer. W 1993 roku ta ryba miała francuzski rekord w pokryciu łusk i została schwytana Leonem Hoogendijkem, ważyła więcej niż 31 kg. Ostatnio byl Buldozer ewidowany w październiku 1999 roku, kiedy go schwytał łowca karpi Sebastien Poulatier również w zatoce Geraudot i ważył 30,2 kg. Wciągnąłem się trochę do historii i szedłem pełnić swoje plany. Właśnie wierzchołki Italy Pointu były mojim miejscem celowym.
Po paru kilkametrowym żeglowaniu zakotwiłem dokładnie na jej wierzchołku. Był tam cudowny widok na całą wodę! Właśnie tego na początku potrzebowałem, aby jezioro najprędzej poznać. Słońce już powoli zachodziło za horyzont. Nieskutecznie cudowny zachód słońca spowodował, żeby przez chwilę nic nie robić. Z cudownego widoku mnie wyprowadził dźwięk wylatujących komarów z mokradeł. To mnie ostrzegło, żebym się ubrał i postanowił coś robić. Zdążyłem tylko zbudować biwak, zaciągnąć siatkę i otworzyć sobie puszkę czeskiego piwa i iść spać. Wcześnie z rana, jeszcze jak było ciemno, wyszedłem z biwaku i poznałem dlaczego, Italy pointu mówi się Wildlife. Tysiące bzuczących komarów przegłuszało dźwięk pękającej puszki od piwa, z którą się małe lisy kawałek od biwaku bawiły. Przy wodzie piła rodzinka dużych zwierząt a kawałek dalej było parę dzikich świń, które walały się w błocie. Na Italy Pointu spędziłem trzy dni, niż wydałem się zwiedzić parę następnych miejsc. Moje pierwsze doświadczenia były takie, że każdy rybak, który chce ty miejsca odwiedzić, musi liczyć, że spotka tutaj wszystkie różne zwierzęta, jak również duże mnóstwo tutejszych węży, które znalazłem w swej torebce z jedzeniem. Następną przeszkodą są przepływające żaglówki, łódki motorowe, chodzący tubylcy i widokowe łódki, które przepływają tylko parę metrów od wierzchołku, Italy pointu. Z tej przyczyny jest konieczne użycie końcowego ołowia, co nie jest na Orientu właściwie idealną wolbą. Na dnie
wody znajdują się vázeki i jest wielkie niebezpieczeństwo, że zaciężona żyłka wędkarska dostanie się do kontaktu z pniami. Niekiedy nie pozostaje, niż ten system łowu, przynajmniej przez dzień użyć. Przy przeprowadzce z Italy Pointu na miejsce nazywane Michelin spotkałem się na wodzie z przeprowadzającym rybakiem, który łowi karpie i który mi jeszce powiedział, że na półwyspie płaci do jesieni zakaz nocnego chwytania ryb a jeździć można tylko do 160 metrów od brzegu. Miałem wtedy szczęście, że nie przyszła straż rybna, ponieważ aniż o tym wiedziałem, wszystko poruszyłem.
W sektorze Michelin spotkałem następnych tutejszych wędkarzy, od których stwierdziłem, że dłużej niż miesiąc nic nie chwycili. Trochę wahałem nad tym, jeżeli mam w ogóle wypakowywać rzeczy, niż sobie uświadomiłem, że chodzi o Orient a nic na tym nie jest nie normalne. A tak rozpakowałem biwak i szedłem do wody, żeby znaleźć miejsce na cztery pręty. Jak później stwierdziłem, sektor Michelin był podobny Italy pointu. Dno powoli opadało parę setek metrów do jeziora, aż do dwunastu metrów. Jedyna różnica była w tym, że Michelin byl więcej czysty od pni i traw niż Italy point. A więc pręty wywiozłem tak, żebym potrafił użyć co najwięcej swoje miejce łowienia a przy tym, żebym uważał na ostatnich rybaków z wzglądem i rozkarmiłem jeszcze powierzchniowo.
Niestety czas na Orientu szybko mijał aniżeli bym sobie życzył. Zostały przedemną ostatnie trzy dni, które były zupełnie identyczne jak z tego samego scenariuszu. Poszukiwanie nowych miejsc, wyjeżdżanie, obserwowanie, chwile depresji i modlitwy, żeby coś schwytać, którego w pierwszej wyprawie się nie doczekałem.
Druga wizyta dwa miesiące później, co się tyczy schwytanych ryb była więcej wielobarwna. Zacząłem łowić ryby na miejscu nazywanym Fence Wall w sektorze Mesnil. To miejsce od czasu wizyty(1992) Roda Hutchinsona a John Van Bivy City zostało jednym z napopularniejszych na jeziorze. W miesiącach wrześniu-październiku prawidłowo każdego roku, niż w Italy Pointu albo Picarde sektorze, są przepełnione łowcami karpi z całego świata. Jest parę rzeczywistości dlaczego to tak jest. Tą najgłówniejszą jest fakt, że miejsce według, którego się znajduje długo ciągnąca tama, wyprodukowało najwięcej karpi w historii jeziora. Drugą ważną rzeczą jest, że Fence Wall jest włączony do nocnego sektoru, właśnie w tych miejscach można łowić ciągle. Nie mogę także zapomnieć, że samochód masz za plecami. Teraz Was może zaskoczę zprawą, że ten sektor jest szeroki tylko tak 300 m (podczas dużej wody). Kiedy Orient objeżdżałem z mapą w ręce, stwierdziłem, że wędkarze łowiący karpy mogą łowić tylko z 6 aż 7 sektorów, co na 2 300 – 2 500 ha jeziora jest bardzo mała przestrzeń a do tego jeszcze musicie wziąść pod uwagę, że nie w każdym miejscu można w nocy łowić ryby!
Ale ja dostałem się na Fence Wall z kolegą i w końcu zostaliśmy tam zupełnie sami. Bylo to z takiej przyczyny, że woda była jeszcze dosyć wysoko a temperatura była także wysoka a więc zatem nic idealnego dla chwytania karpi w Orientu. Wizyta jeziora przez rybaków podczas wiosny i lata jest bardzo mała. Niemożna się ale temu dziwić. Kiedy nad tym rozmyślam ile zostało schwytano ryb na wiosnę aniżeli na jesień, takteż z tego wypływa, że w czasie wiosny i lata jest zbyteczne chwytanie ryb i jest to strata czasu. Lustro wody jest rozlane głęboko do lasów a znaleźć sobie miejsce dla chwytania jest niekiedy zupełnie niemożliwe. Może i dlatego mnóstwo rybaków poczuło nienawiść na Orient w tych czasach.
Ale z drugiej strony, mówię sobie, dlaczego nie mogło by się tam chwytać karpi i w tą porę roku jak wszędzie indziej. Oczywiście jest bardzo ciepło, jezioro jest również o parę set hektarów rozległe a tym dysponuje kilkakrotnie większą naturalną potrawę, ale według mnie niemożna nic schwytać. Moje przypuszczenie nie udało mi się potwierdzić, ale wierzę, że Orient zostanie przez długie lata lubiany i w innych miesiącach niż tylko podczas jesieni. To ale zupełnie opowiadałem o czym innym. Powróćmy z powrotem do Bivi City, podczas trzeciej nocy rozbłysla mi koniecznie dioda sygnalizatora. Odrzuciłem śpiwór i szybko pobiegłem do prętu. Na pierwszy zamach w Orientu nigdy nie zapomnę. Mieć zamach na takiej wodzie jest naprawdę świętem. Musicie sobie tego ważyć, ponieważ oczekiwać następny zamach może trwać parę dni, tygodni czy miesięcy! Nie zapomnijcie, że może przedstawiać jedyneczne monstrum a to właśnie wtedy sobie uświadomiłem. Z powodu dużej wody brodziłem się k prętu, który swojim przegiętym szpicem pokazywał mi, że tj. prawda. Schwytałem pręt i skoczyłem do łódki. Woda w nocy o pół metru się podniosła a było to bardzo komiczne z prętem do pasu w wodzie wskoczyć do łódki. Zdjąłem nawijarkę a pręt rzuciłem do łódki. Potem szybko do niej skoczyłem i szybko uciekałem za rybą. Po upłynęciu 20 metów a dotoczeniu żyłki wędkarskiej szpic prętu przegnął mi się pod łódkę. Właśnie w tym momencie uświadomiłem sobie, że to było na pręt, który przygotowałem do dwumetrowej głębokości między rośliny kawałek od brzegu. Byłem ale głuptasem. Zupełnie na to zapomniałem. Tak z powrotem do brzegu, gdzie została ryba schwytana przez rośliny. Z tym nie miałem problem, ponieważ prędko wystartowała na powierzchnię wody. O to było poczucie. Karp! Podczas miesięcznego blasku miałem pod łódką pierwszego karpia z Orientu. Już kilka razy tak ciągnąłem karpia, ale teraz to było wyjątkowe. Karp był już pode mną a tak bardziej puściłem hamulec i rozświeciłem światełko na czole. Karp już nie reagował na światło. Był zmęczony. Na pierwszą próbę karpia podebrałem i dźwignąłem go do łódki na podkładkę. Miałem radość. Był to lysec przypominający budową ciała raczej karpia z Lac du Der. Przepiękny karp w przybliżeniu 10 – 12 kg. Wiem, że to nie był żaden olbrzym, ale tych parę chwili, kiedy mogłem popatrzeć na swoją pierwszą rybę z Orientu było wynagrodzonych. Karpiu oszczędziłem innych procedur jak naprzykład fotografowanie, ważenie i mierzenie. Z wszelkim szacunkiem i bezpiecznie puściłem go z powrotem. Przepiękne uczucie! Zegarek pokazywał 3 godziny rano a po zawiezieniu wyciągniętego prętu miałem następny zamach. Tym razem na pręt oddalony od brzegu najdalej. Długo trwało niż dostałem się nad rybę, ponieważ był wiatr.
Kiedy się tak stało karp wyużył swych doświadczeń na dnie i prawdopodobnie podpływał mi pod vázkou. Sznurek powoli zawiązywał się do pni a ja już wiedziałem, że jest definitywny koniec. Karp definitywnie odpłynął precz a ja stwierdziłem, że razem ze mną opłynął prawie całą Bivi City. Cały roztrząśnięty z walki powróciłem z powrotem do brzegu i do rozwidnięcia przygotowywałem pręt dla nowego wywozu.
Pomimo tego, że na Orient zaczęli powoli przyjeżdżać rybacy z całego świata, podczas kilka następnych dni nic się nie stało. Ponieważ siedziałem na „najlukratywniejszym“ miejscu, pytania tego typu - jak dlługo jeszcze wytrzymam – mnie męczyły. Anglicy są przyzwyczajoni do tego postu przed jesienią i razem ze swojimi przyjaciółmi tutaj chwytać wszystko podczas tej sezony. Prawidłowo zmieniają się tam znajome firmy jak, na przykład Andy Chambers, John Van Eck, Tim Paisley i inni, którzy trzymają im miejsce. To znaczy, że byłem taką małą przeszkodą. Ale ja czułem się super. Andymu i jego kolektywu odpowiedziałem, że mam czasu przynajmniej aż do zimy a że się mi bardzo podoba na Bivi City. Jasne, że robiłem sobie z nich żarty, bo pozostawało mi tylko parę dni do odjazdu.Woda szybko opadała. Ten dokładny czas dla łowienia ryb był za rogiem w Bivi City, to sobie dobrze uświadamiałem.
Na Orientu było ale ciągle tropikalna pogoda. Z długiej chwili na połowę dnia odjechałem, abym stwierdził jak powodzi się ostatnim rybakom. Na przeciwległym miejscu w Base Nautique bez zamachu, Picarde, Geraudotu i Michelinu także. Orient, jak jest jego zwyczajem, pozostał bardzo skromny i utajony. To naprawdę mi się „nie podobało“. Kiedy powróciłem z powrotem postanowiłem, że paru rybakom zrobię radość a na ostanich parę dni pójdę na inne miejce. Za półtora godziny żeglugi z pełną łódką dotarłem znowu do dzikiej okolicy Italy point, gdzie był doprawdy spokój. Woda odkryła mnóstwo pni a półwysep wizualnie od mej ostatniej wizyty się zmienił. I pomimo tego było to tam bardzo piękne. W końcu pogoda zaczynała być lepsza. Nad Orient przyciągnęły się chmury i zaczęło bardzo padać. Był ogromny wiatr i ja ubrałem sobie kamizelkę ratunkową i zacząłem wywozić. Czułem, że mogło by to przyjść. Dlatego w okolicach każdego prętu nawinąłem 4 kg boilie. Wszystkie przynęty, które miałem. Nie było co stracić. Pozostały mi ostatnie trzy dni a ja byłem już przygotowany nie przewozić.
Na szczęście pręty zdążyłem zawieźć, ponieważ to co działo się w tym czasie było okropne. Woda się zanieczyściła, fale zaczęły tworzyć czapki i nad Orientem była okrutna burza. Prawdziwe piekło! Łódkę miałem pełną wody a sygnalizatory pawidłowo mi się rozświecały. Fale przynosiły do brzegów płynące pnie, stare podeszwy. Brr… Nic przyjemnego dla mojich prawie zawiezionych prętów. Szpice prętów ciśnieniem wody na sznury się zgięły i przes to, że dwa metry od brzegu spuściłem kamień do dna nawiązanym na piętnastce żyłki wędkarskiej. W końcu na jednym z prętów zaczął mi się toczyć hamulec a potem wyprostował mi się szpic. Myślałem sobie, że napewno o jakiś pływający przedmiot urwie się kamień z piętnastką. Do prętów podczas burzy raczej nie szedłem i wszystko obserwowałem z biwaku. Ale kiedy mi się prawie ten pręt zgiął znowu skupiłę uwagę. Przez chwilę trwało mi niż przyszedłem na to, że na drugim końcu prawdopodobnie coś będzie. Wybiegłem z biwaku i chwyciłem pręt. Hamulec nawijarki roztoczył się a ja biegłem do łódki. Tędy droga niewiodła. Łódka była definitywnie zatopiona wodą a jednakże nie miałem ubraną kamizelkę ratunkową. Musiałem spróbować schwytać karpia z brzegu. Przy wspomnieniu na duże mnóstwo pni, ukrywających pod powierzchnią Orientu, wcale nie wierzyłem, że kontakt z rybą będzie trwać tak długo. Nie będę Was naciągać. Z szczęściem kiedy mi się parę razy karp zaplątał i rozwiązał z vázek, na koniec przyciągnąłem go do brzegu i podebrałem. Paradnie, super! Dla zmiany ryba z łuskami! Byłem bardzo szczęśliwy a przeświadczyłem się, że burze i fale są jedynym ratunkiem w Orientu podczas ciepłych dni.
Jezioro Lac de Orient jest napra
wdę takie, jak przed wyprawą o nim stwiedrziłem. Każdy dzień jest na Orientu zupełnie inny. Różny jest tym jak psychicznie jest pojmowana jego trudność. Myślę sobie, że jest to jedno z najmniej hojnych jeziór, na których kiedykolwiek łowiłem ryby. Bardzo jest ważne się na niego przygotować i odczuwać go takim jakim jest.
Na koniec chciałbym zwrócić uwagę, że jezioro Lac d Orient może w krótkim czasie wyprodukować parę naprawdę dużych karpi. Sądzę tak z tego, że ich domem jest po prostu raj. Jezioro o rozmiarach 2300- 2500 ha jest bardzo produktywne dla naturalnej potrawy a karpie mają stosunkowo spokój (w przybliżeniu można łowić z 1/3 pobrzeżne partie!). I dlatego myślę sobie, że tam żyją ryby dużych rozmiarów, które jeszcze nigdy nie były schwytane. Ale tylko czas pokaże jeżeli moje przypuszczenia były prawdziwe. W każdym razie w Orientu jest ładnie a kogo nie wabi łowienie ryb na setkach prywatnych rewirów w Francji, ponieważ tam także są rekordne karpie dużych rozmiarów (mam na myśli także jezioro Rainbow), polecam niezwykłą przygodę na Lac de Orient. Napewno będziecie na
cokolwiek wspominać! Nie chcę rozważać nad tym, dlaczego nie chciałbym, na przykład karpia z Rainbow, ponieważ wiem, że to tutaj nie należy i w końcu także Tim Paisley to jezioro obrania, że jest to także prywatna woda jak również Orient. Ja zawsze będę sobie myślał o tym swe a uprzejmnie wszystkim będę rekordy światowe z Rainbow albo z niemieckich wód, gdzie nie przypadkiem pływią rekordowe ryby właśnie z Orientu z całego serca życzył. Każdy według siebie może się swobodnie rozmyślić!
Lukáš Krása