Po zeszłorocznej wyprawie nad jezioro Ossiachersee (film z tej wyprawy znajduje się TUTAJ) , gdzie zostałem dosłownie zaszokowany piękną krainą, mnóstwem ryb i spokojem, zdecydowałem znowu udać się do Austrii. Jezior górskich jest tam stosunkowo dużo, więc miałem i stale będę miał z czego wybierać. W wyborze mi bardzo pomaga mój dobry przyjaciel Martin Hatzl, z którym żeśmy razem zaplanowali tę wyprawę. Znaleźliśmy mniejsze jezioro, niż było Ossiachersee. O parę setek hektarów jest mniejsze, ale wydaje się, że tym bardziej głębsze. Już w pobliżu brzegu było możliwe łowić na głębokości 5-10 m dalej od jeziora około 20 m od brzegu głęgokość rosła aż na 30 m i więcej. W tym nie widział bym problemu, ale znajdowało się tam na mój gust zbyt durzo wiązek. Ale nie miałem właściwie innego wyboru. Rozpocząłem połów za polem szuwarowym a byłem gotów po każdym braniu udać się na wodę w łódce. Nie było to idealne ale tutaj nie pozostawało nic innego, jak tylko się modlić, żeby ryba udała się na szeroką wodę w głębinę. Dlatego po każdym braniu popuściłem żyłkę i nawiązałem walkę z rybą, dopiero po wypłynięciu na łótce. Pierwszego dnia zużyłem 10 kg boilie Sea Food, które jeszcze w domu spryskałem All Amino Nutricem i posypał poprzez rozproszenie suszoną ciekłą strawą Nutric Acid Fish… Było koniecznie jak najszybciej wnieść w wodę bogaty sygnał! Dlatego, że było dozwolone łowić na trzy wętki, więc z tym trzecim próbowałem
łowić nieco dalej, gdzie „osłodziłem“ miejsce tylko boiliem Nutric Acid! Karpie szybko złakomiły się na przynętę i drugiego dnia (pierwszego dnia nie łowiłem – pozwoliłem im spokojnie jeść) rozpoczął się taniec! Taniec z wojownikami górskimi. W ciągu 6 dni udało mi się wyciągnąć na brzeg ponad 100 karpi. Był to wyczerpujący tydzień, ale był to tydzień, który cieszył mnie od pierwszej do ostatniej minuty. Karpie walczyły w bardzo różny sposób a jak na jezioro górskie byłem zdziwiony kształtami niektórych ryb. Właściwie nie tylko kształtami, ale również różnymi rodzajami ryb. Złapałem także jakieś lustrzenie, ponad metr długie „dunajaki“ , łuskacze z różną pigmentacją i również trzy karpie, które zaczęły brać z głębokości około 20 m i przy fotografowaniu miałem z nimi mnóstwo pracy. Życzę wszystkim dużo sukcesu i cieszcie się łowieniem karpi tak samo jak ja!
Lukáš Krása




















































