<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LK Baits</title>
	<atom:link href="http://www.lkbaits.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.lkbaits.pl</link>
	<description>Fishing Traps</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 May 2012 08:34:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Majówkowa żwirownia 03.05.2012</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2012 15:07:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Catch Reports]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1502</guid>
		<description><![CDATA[Witam wszystkich. Dnia 3 maja wybrałem się nad żwirownię PZW (Film Video), na której chciałem spędzić tegoroczną majówkę. Było słonecznie, wiał wschodni, lekki wiatr, dzięki czemu ze spokojem namierzyłem potencjalne miejscówki karpi.  Taktyka nęcenia była prosta i skromna &#8211; garść &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Witam wszystkich.</p>
<p style="text-align: justify;">Dnia 3 maja wybrałem się nad żwirownię PZW (<a href="http://www.youtube.com/watch?v=eV5AtpP_G9o&amp;feature=plcp"><span style="color: #ff00ff;">Film Video</span></a>), na której chciałem spędzić tegoroczną majówkę. Było słonecznie, wiał wschodni, lekki wiatr, dzięki czemu ze spokojem namierzyłem potencjalne miejscówki karpi.  Taktyka nęcenia była prosta i skromna &#8211; garść kulek oraz garść pelletu na zestaw. Postawiłem na kulki o zapachu <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/restart-boilie/restart-mussel-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Mussel</span></a>. Lewy zestaw kulka <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/restart-boilie/restart-mussel-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Mussel</span></a> zanurzona dodatkowo w <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/dips-soacks/restart-dips/restart-dip-mussel/"><span style="color: #ff00ff;">dipie</span></a> również o tym samym zapachu. Kulki zanętowe dopaliłem płynnym pokarmem <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/liquid-attractors/liquid-foods/all-amino-nutric-250-ml/"><span style="color: #ff00ff;">All Amino Nutric</span></a> oraz posypałem proszkiem <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/nutric-acid-finish/nutric-acid-fish/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid Fish</span></a>. Prawy zestaw to bałwanek składający się z tonącej kulki <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/restart-boilie/restart-mussel-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Mussel</span></a> oraz pływak <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/pop-up-boilies/restart-pop-up/restart-pop-up-boilie-wild-strawberry/"><span style="color: #ff00ff;">Wild Strawberry</span></a>, jednak tutaj bez żadnego dipowania. Po godzinie 16:00 zestawy znalazły się w wodzie, a ja z wielkim optymizmem mogłem oglądać piękny zachód słońca. Przespałem całą noc. Pierwsze branie nastąpiło rano o godzinie 9:15 na lewej wędce, branie było gwałtowne, a po zacięciu ryba wysnuła około 15 metrów plecionki i zaparkowała w podwodnych gęstwinach roślin. Nie pozostało mi nic innego, jak wsiąść do pontonu i popłynąć po rybę. Hol trwał około 15 minut, a karp ważył niecałe 9 kilogramów. Drugie branie nastąpiło na prawej wędce, ale dopiero 3,5 godziny później. Tuż po zacięciu czułem, że jest to o wiele większy karp od poprzedniego. Wysnuł zdecydowanie więcej metrów plecionki i nastała ta sama sytuacja jak wcześniej, ryba parkuje, a ja wsiadam do pontonu. Hol trwał ponad 30 minut, a po dopłynięciu do brzegu i ważeniu, waga wskazała 16,400 kilogramów ciemnego dzikusa. Byłem bardzo szczęśliwy, szybka sesja i ryba wróciła z powrotem do wody.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Szymon Hombek</em></strong></p>
<p>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3178/' title='7'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3178-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="7" title="7" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3180-2/' title='6'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3180-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="6" title="6" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3189-3/' title='5'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3189-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="5" title="5" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3190/' title='4'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3190-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="4" title="4" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3195-2/' title='3'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3195-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="3" title="3" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3198/' title='2'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3198-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="2" title="2" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/attachment/dscf3251/' title='1'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2012/05/DSCF3251-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="1" title="1" /></a>
<br />
<iframe width="650" height="441" src="http://www.youtube.com/embed/eV5AtpP_G9o" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/majowkowa-zwirownia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Olbrzymy z głębin &#8211; Austria</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 14:12:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Catch Reports]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1324</guid>
		<description><![CDATA[Po zeszłorocznej wyprawie nad jezioro Ossiachersee (film z tej wyprawy znajduje się TUTAJ) , gdzie zostałem dosłownie zaszokowany piękną krainą, mnóstwem ryb i spokojem, zdecydowałem znowu udać się do Austrii. Jezior górskich jest tam stosunkowo dużo, więc miałem i stale będę miał &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/48.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1372" title="48" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/48-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>Po zeszłorocznej wyprawie nad jezioro Ossiachersee (film z tej wyprawy znajduje się <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/"><span style="color: #ff00ff;">T</span><span style="color: #ff00ff;">UTAJ</span><span style="color: #ff00ff;">)</span></a> , gdzie zostałem dosłownie zaszokowany piękną krainą, mnóstwem ryb i spokojem, zdecydowałem znowu udać się do Austrii. Jezior górskich jest tam stosunkowo dużo, więc miałem i stale będę miał z czego wybierać. W wyborze mi bardzo pomaga mój dobry przyjaciel Martin Hatzl, z którym żeśmy razem zaplanowali tę wyprawę. Znaleźliśmy mniejsze jezioro, niż było Ossiachersee. O parę setek hektarów jest mniejsze, ale wydaje się, że tym bardziej głębsze. Już w pobliżu brzegu było możliwe łowić na głębokości 5-10 m dalej od jeziora około 20 m od brzegu głęgokość rosła aż na 30 m i więcej. W tym nie widział bym problemu, ale znajdowało się tam na mój gust zbyt durzo wiązek. Ale nie miałem właściwie innego wyboru. Rozpocząłem połów za polem szuwarowym a byłem gotów po każdym braniu udać się na wodę w łódce. Nie było to idealne ale tutaj nie pozostawało nic innego, jak tylko się modlić, żeby ryba udała się na szeroką wodę w głębinę. Dlatego po każdym braniu popuściłem żyłkę i nawiązałem walkę z rybą, dopiero po wypłynięciu na łótce. Pierwszego dnia zużyłem 10 kg boilie <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-sea-food-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Sea Food</span></a>, które jeszcze w domu spryskałem <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/liquid-attractors/liquid-foods/all-amino-nutric-250-ml/"><span style="color: #ff00ff;">All Amino Nutricem</span></a> i posypał poprzez rozproszenie suszoną ciekłą strawą <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/nutric-acid-finish/nutric-acid-fish/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid Fish</span></a>&#8230; Było koniecznie jak najszybciej wnieść w wodę bogaty sygnał!  Dlatego, że było dozwolone łowić na trzy wętki, więc z tym trzecim próbowałem <a href="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/32.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-1356" title="32" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/32-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>łowić nieco dalej, gdzie „osłodziłem“ miejsce tylko boiliem <a href="http://www.lkbaits.cz/lk-baits-produkty/nutric-acid---novinka/top-restart-nutric-acid-18-mm-1-kg_kopie-547.html"><a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-nutric-acid-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid</span></a>!</a> Karpie szybko złakomiły się na przynętę i drugiego dnia (pierwszego dnia nie łowiłem – pozwoliłem im spokojnie jeść) rozpoczął się taniec! Taniec z wojownikami górskimi. W ciągu 6 dni udało mi się wyciągnąć na brzeg ponad 100 karpi. Był to wyczerpujący tydzień, ale był to tydzień, który cieszył mnie od pierwszej do ostatniej minuty. Karpie walczyły w bardzo różny sposób a jak na jezioro górskie byłem zdziwiony kształtami niektórych ryb. Właściwie nie tylko kształtami, ale również różnymi rodzajami ryb. Złapałem także jakieś lustrzenie, ponad metr długie „dunajaki“ , łuskacze z różną pigmentacją i również trzy karpie, które zaczęły brać z głębokości około 20 m i przy fotografowaniu miałem z nimi mnóstwo pracy. Życzę wszystkim dużo sukcesu i cieszcie się łowieniem karpi tak samo jak ja!</p>
<p>Lukáš Krása</p>

<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/1-6/' title='1'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/1-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="1" title="1" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/2-7/' title='2'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/2-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="2" title="2" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/3-6/' title='3'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/3-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="3" title="3" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/4-8/' title='4'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/4-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="4" title="4" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/5-7/' title='5'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/5-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="5" title="5" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/6-7/' title='6'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/6-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="6" title="6" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/7-8/' title='7'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/7-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="7" title="7" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/8-6/' title='8'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/8-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="8" title="8" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/9-7/' title='9'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/9-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="9" title="9" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/10-6/' title='10'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/10-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="10" title="10" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/11-4/' title='11'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/11-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/12-4/' title='12'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/12-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/13-3/' title='13'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/13-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/14-3/' title='14'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/14-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/15-3/' title='15'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/15-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="15" title="15" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/16-3/' title='16'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/16-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="16" title="16" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/17-3/' title='17'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/17-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="17" title="17" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/18-3/' title='18'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/18-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="18" title="18" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/19-2/' title='19'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/19-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="19" title="19" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/20/' title='20'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/20-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20" title="20" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/21/' title='21'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/21-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="21" title="21" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/22-2/' title='22'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/22-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="22" title="22" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/23-2/' title='23'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/23-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="23" title="23" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/24-2/' title='24'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/24-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="24" title="24" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/25/' title='25'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/25-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="25" title="25" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/26/' title='26'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/26-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="26" title="26" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/27/' title='27'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/27-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="27" title="27" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/28/' title='28'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/28-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="28" title="28" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/29/' title='29'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/29-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="29" title="29" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/30/' title='30'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/30-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="30" title="30" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/31/' title='31'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/31-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="31" title="31" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/32/' title='32'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/32-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="32" title="32" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/33/' title='33'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/33-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="33" title="33" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/34/' title='34'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/34-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="34" title="34" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/35/' title='35'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/35-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="35" title="35" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/36/' title='36'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/36-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="36" title="36" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/37/' title='37'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/37-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="37" title="37" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/38/' title='38'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/38-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="38" title="38" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/39/' title='39'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/39-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="39" title="39" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/40/' title='40'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/40-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="40" title="40" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/41/' title='41'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/41-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="41" title="41" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/42/' title='42'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/42-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="42" title="42" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/43/' title='43'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/43-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="43" title="43" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/44/' title='44'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/44-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="44" title="44" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/45/' title='45'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/45-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="45" title="45" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/46/' title='46'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/46-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="46" title="46" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/47/' title='47'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/47-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="47" title="47" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/48/' title='48'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/48-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="48" title="48" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/49/' title='49'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/49-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="49" title="49" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/50/' title='50'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/50-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="50" title="50" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/51/' title='51'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/51-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="51" title="51" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/52/' title='52'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/52-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="52" title="52" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/attachment/53/' title='53'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/53-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="53" title="53" /></a>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/olbrzymy-z-glebin-austria/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cassien 2011</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 13:32:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Catch Reports]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1286</guid>
		<description><![CDATA[Być może niektórzy z Państwa pamiętają przełom lat 2006/2007. Zespół LK Baits, który przybył nad Cassien, miał w ciągu kilku miesięcy na koncie ponad 80 karpi nad 10 kg  i 20 karpi nad 20 kg! Największym karpiem była ikrzyca o imieniu &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Być może niektórzy z Państwa pamiętają <a href="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3693.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-1301" title="18" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3693-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>przełom lat 2006/2007. Zespół LK Baits, który przybył nad Cassien, miał w ciągu kilku miesięcy na koncie ponad 80 karpi nad 10 kg  i 20 karpi nad 20 kg! Największym karpiem była ikrzyca o imieniu Stella, była ona jedną z dwu największych i najbardziej szanowanych ryb jeziora Saint Cassien. Stella została złapana po raz pierwszy rybakiem czeskim.  Parę lat już minęło i Zespół LK Baits oraz klienci łowiący na produkty LK Baits  mają od tego czasu na koncie ogromną ilość karpi z Cassien!  Wieści o zdobyczach z Cassien nie docierają do nas, ale tylko od czeskich lub słowackich rybaków. Właśnie ten tydzień otrzymaliśmy kilka wiadomości od niemieckich i francuskich karpiaków. Ta ostatnia wiadomość była od jednego zagranicznego karpiarza, który odwiedza Cassien regularnie, i któremu udało się z <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-nutric-acid-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid</span></a> złowić dużą ilość karpi. Komunikat niebawem Państwu udostępnimy. Z Cassien powrócił również rybak czeski Petr Novotný. Była to jego druga wyprawa w tym roku. Pierwszej dokonał jeszcze w sezonie zimowym, wtedy udało mu się złowić karpia z masą 24 kg na <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-green-banana-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Zielony Banan</span></a>.  Drugą wyprawę Petra pozostawiamy do opisu jemu samemu, dlatego, że przeżył coś, co nie spotyka rybaka każdego roku, a być może nawet jest to coś co wydarzy się tylko raz w życiu rybackim!</p>
<p>PS: Prosimy wygodnie usiąść i delektować się cudownymi fotografiami, naprawdę są tego warte!</p>
<p><a href="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3698.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1302" title="17" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3698-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Petr Novotný: Pozdrawiam wszystkich napaleńców łowiących na przynęty LK Baits. Więc mam za sobą drugą tegoroczną wyprawę na Cassien. Tego razu wziąłem ze sobą całą swą rodzinę. Kiedy powspominam, to stwierdzam, że po raz pierwszy przybyłem na tą wodę w roku 2007 i to ze swym wtedy pięcioletnim synem i mym najlepszym przyjacielem Pawłem. Wtedy poznałem siłę a przedewszystkim skuteczność boilie LK Baits. W ciągu dziesięciu dni złowiłem 16 karpi, z których najcięższe ważyły 22 i 23 kg. OK. Teraz mamy rok 2011 a ja znalazłem się nad brzegiem Cassien znowu, ale tym razem z całą rodziną razem z naszym psem. Miałem ze sobą 10 kg trzydziestomilimetrowej boilie <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-nutric-acid-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid</span></a>, które zostały dla mnie wyprodukowane na zamówienie, 10 kg starego dobrego <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-sea-food-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Sea Foodu</span></a>,  10 kg <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/euro-economic-boilie/euro-economic-spice-shrimp-5-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Euroeconomicu Spice Shrimp</span></a> oraz dwa wiadra orzechów tygrysich. Wnet w ciągu pierwszej nocy rozrzuciłem około 5 kg boilie. Trudno w to uwierzyć, ale nie zarzuciłem jedynej wędki, co miejscowy rybacy z Francji nie potrafili zrozumieć. „Jesteś na Elis i nie zarzuciłeś?“, zrozumiałem z ich wyrazu twarzy. Nadeszła druga noc i cztery wędki znajdowały się w wodzie! O pierwszej nad ranem budzi nas pierwsze branie.  Z łódki podbieram pierwszą rybę. Bardzo mnie zdziwiło, jak prędko nadeszło branie i tym bardziej byłem zaskoczony, kiedy popatrzyłem na rybę. Nie dowierzałem swym własnym oczom. Znowu była to ona EZIA. Big MAMA o masie 26,2 kg którą złowiłem zimą! Oczy zalewały mi łzy lub pot, już nie wiem…Tej nocy złowiłem jeszcze następne karpie 19, 5 kg i 14 kg…Uf, ręce mi się trzęsą, kiedy tylko o tym wspominam.</p>
<p>Dziękowałem Świętemu Piotrowi, dziękowałem swej rodzinie, że udała się ze mną na Cassien. Jestem również wdzięczny, że poznałem chłopców z LK Baits, dlatego, że także dzięki nim złowiłem ryby, o których marzyłem całe życie. Przeżyłem nieprawdopodobną wyprawę, złowiłem mnóstwo karpi, poznał złych i dobrych ludzi, przeżył noce pełne zmagań i także dwa dni bez brania, kiedy skończyło mi się boilie. Wszystko, ale rozwiązali chłopcy z LK, którzy natychmiast wysłali mi ekspresem <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-nutric-acid-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid</span></a><a href="http://www.lkbaits.cz/casopis/testy-a-receptury/nutric-acid-kompletne-naskladnen-.html">,</a> za to należą się im ode mnie wielkie dzięki, dlatego, że ta przynęta zrobiła najwięcej pracy. No i ten cukierek na zakończenie. Trzeba było by długo opowiadać (postaram się później napisać artykuł), ale mogę powiedzieć, że ponownie przyszła mnie pożegnać EZIA. Ostatniego dnia, o piątej nad ranem…i znowu na<span style="color: #ff00ff;"> <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-nutric-acid-18-mm-1-kg/">Nutric Acid</a></span>, który ponownie zamoczyłem do dipu<a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/dips-soacks/top-restart-dips/top-restart-dip-nutric-acid-liquid/"> <span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid Liguid</span></a> i potem potarł dipem <a href="http://www.lkbaits.pl/products-page/dips-soacks/top-restart-dips/top-restart-dip-nutric-acid-powdered/"><span style="color: #ff00ff;">Nutric Acid Powdered</span></a>. To powtórzyłem trzykrotnie i zostawiłem przez godzinę zaschnąć! Na tę przynętę złowiłem większość karpi! Ezii wciągu krótkiej chwili złowiłem trzykrotnie i zdobyłem dzięki temu koszulkę South Carp od karpiaków francuskich, którzy trzymają ochronną rękę nad Cassien. EZIA została po raz pierwszy w historii złowiona trzykrotnie w ciągu tak krótkiego czasu przez jednego rybaka. Była to wspaniała wyprawa! Nie zapomnę jej nigdy!</p>

<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3663/' title='31'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3663-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="31" title="31" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3664/' title='30'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3664-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="30" title="30" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3669/' title='29'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3669-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="29" title="29" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3670/' title='28'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3670-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="28" title="28" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3673/' title='27'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3673-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="27" title="27" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3675/' title='26'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3675-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="26" title="26" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3676/' title='25'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3676-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="25" title="25" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3682/' title='24'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3682-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="24" title="24" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3683/' title='23'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3683-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="23" title="23" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3684/' title='22'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3684-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="22" title="22" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3685/' title='21'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3685-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="21" title="21" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3688/' title='20'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3688-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20" title="20" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3690/' title='19'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3690-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="19" title="19" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3693/' title='18'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3693-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="18" title="18" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3698/' title='17'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3698-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="17" title="17" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3699/' title='16'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3699-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="16" title="16" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3706/' title='15'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3706-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="15" title="15" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3710/' title='14'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3710-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3712/' title='13'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3712-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3713/' title='12'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3713-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3714/' title='11'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3714-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3715/' title='10'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3715-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="10" title="10" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3716/' title='9'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3716-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="9" title="9" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3717/' title='8'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3717-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="8" title="8" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3719/' title='7'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3719-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="7" title="7" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3720/' title='6'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3720-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="6" title="6" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3721/' title='5'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3721-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="5" title="5" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3724/' title='4'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3724-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="4" title="4" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3726/' title='3'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3726-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="3" title="3" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3729/' title='2'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3729-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="2" title="2" /></a>
<a href='http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/attachment/tn_zoom_obrazek_3730/' title='1'><img width="180" height="110" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/09/tn_zoom_obrazek_3730-180x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="1" title="1" /></a>

<p>Życzę powodzenia!  Z poszanowaniem Petr Novotný</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/catch-reports/cassien-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jezioro Foret D Orient</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Aug 2011 13:01:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1197</guid>
		<description><![CDATA[Kraj Champagne odległy mniej więcej dwie godziny samochodem z Paryża  proponuje łowcą karpi bogate jeziora jak jest Lac de Temple, Lac Amance, Lac der Chantecoq albo jedyną  z najzdolniejszych wód przyszłości Foret D Orient. Właśnie tato woda jest uważana za jedną &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kraj Champagne odległy mniej więcej dwie godziny samochodem z Paryża  proponuje łowcą karpi bogate jeziora jak jest Lac de Temple, Lac Amance, Lac der Chantecoq albo jedyną  z najzdolniejszych wód przyszłości Foret D Orient. Właśnie tato woda jest uważana za jedną z najtrudniejszych wód i jest w ostatnich czasach wyszukiwana spośród łowców karpi z całego świata. Pewną zasługę na tym mają mistrzostwa świata, które na jeziorze odbywały się w zeszłym roku.<a rel="attachment wp-att-1199" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-2/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1199" title="1" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-2-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a></p>
<p>Wszelkie informacje o tej wodzie zaczynałem zdobywać przed paru laty z zagranicznej literatury i z nagrań wideowych, ponieważ w tym czasie u nas w Czeskiej republice o jezioru Orient wiedziało się bardzo mało. Dla informacji zostało jezioro Orient jakościowo popisane łowcą karpi John Van Eckem w książce Carp!, którą wydał Tim Paisley. Parę mało informacji mi wystarczało do tego, żebym się zdecydował odwiedzić po raz pierwszy Francję. Miałem zaraz parę powodów, właśnie dlaczego chciałem odwiedzić to jezioro a ten kto mnie zna, napewno go mój wybór nie zaskoczył.</p>
<p>Właśnie było ciepłe letnie południe rok 2005<a rel="attachment wp-att-1205" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-8/"><img class="alignright size-medium wp-image-1205" title="2" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-8-300x196.jpg" alt="" width="300" height="196" /></a>, kiedy wypisywałem kartkę wędkarską w jednej restauracji pobliż jeziora. Dopłaciłem sobie znaczek za swoją łódkę i szybko udawałem się  do wody. Dotarłem do miejsc, gdzie po lewej stronie długo ciągnął się  półwysep zwany Italy point (Peninsula Italie). Wiedziałem, że znajduję się zaraz w zatoce rekordów nazywanych Geraudot, gdzie parę razy schwytano jednego z najsławniejszych karpi świata imieniem Buldozer. W 1993 roku ta ryba miała francuzski rekord w pokryciu łusk i została schwytana  Leonem Hoogendijkem, ważyła więcej niż 31  kg. Ostatnio byl Buldozer ewidowany w październiku 1999 roku, kiedy go schwytał łowca karpi Sebastien Poulatier również w zatoce Geraudot i ważył 30,2 kg. Wciągnąłem się trochę do historii i szedłem pełnić swoje plany. Właśnie wierzchołki Italy Pointu były mojim miejscem celowym.</p>
<p>Po paru kilkametrowym żeglowaniu zakotwiłem dokładnie na jej wierzchołku. Był tam cudowny widok na całą wodę! Właśnie tego na początku potrzebowałem, aby jezioro najprędzej  poznać. Słońce już powoli zachodziło za horyzont. Nieskutecznie cudowny zachód słońca spowodował, żeby przez chwilę nic nie robić. Z cudownego widoku mnie wyprowadził dźwięk wylatujących komarów z mokradeł. To mnie ostrzegło, żebym się ubrał i postanowił coś robić. Zdążyłem tylko zbudować biwak, zaciągnąć siatkę i otworzyć sobie puszkę czeskiego piwa i iść spać. Wcześnie z rana, jeszcze jak było ciemno, wyszedłem z biwaku i poznałem dlaczego, Italy pointu mówi się Wildlife. Tysiące bzuczących komarów przegłuszało dźwięk pękającej puszki od piwa, z którą się małe lisy kawałek od biwaku bawiły. Przy wodzie piła rodzinka dużych zwierząt a kawałek dalej było parę dzikich świń, które walały się w błocie. Na Italy Pointu spędziłem trzy dni, niż wydałem się zwiedzić parę następnych miejsc. Moje pierwsze doświadczenia były takie, że każdy rybak, który chce ty miejsca odwiedzić, musi liczyć, że spotka tutaj wszystkie różne zwierzęta, jak również duże mnóstwo tutejszych węży, które znalazłem w swej torebce z jedzeniem. Następną przeszkodą są przepływające żaglówki, łódki motorowe, chodzący tubylcy i widokowe łódki, które przepływają tylko parę metrów od wierzchołku, Italy pointu. Z tej przyczyny jest konieczne użycie końcowego ołowia, co nie jest na Orientu właściwie idealną wolbą. Na dnie <a rel="attachment wp-att-1201" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-4/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1201" title="3" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-4-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>wody znajdują się vázeki i jest wielkie niebezpieczeństwo, że zaciężona żyłka wędkarska dostanie się do kontaktu z pniami. Niekiedy nie pozostaje, niż ten system łowu, przynajmniej przez dzień użyć. Przy przeprowadzce z Italy Pointu  na miejsce nazywane Michelin spotkałem się na wodzie z przeprowadzającym rybakiem, który łowi karpie i który mi jeszce powiedział, że na półwyspie płaci do jesieni zakaz nocnego chwytania ryb a jeździć można tylko do 160 metrów od brzegu. Miałem wtedy szczęście, że nie przyszła straż rybna, ponieważ aniż o tym wiedziałem, wszystko poruszyłem.</p>
<p>W sektorze Michelin spotkałem następnych tutejszych wędkarzy, od których stwierdziłem, że dłużej niż miesiąc nic nie chwycili. Trochę wahałem nad tym, jeżeli mam w ogóle wypakowywać rzeczy, niż sobie uświadomiłem, że chodzi o Orient a nic na tym nie jest nie normalne. A tak rozpakowałem biwak i szedłem do wody, żeby znaleźć miejsce na cztery pręty. Jak później stwierdziłem, sektor Michelin był podobny Italy pointu. Dno powoli opadało parę setek metrów do jeziora, aż do dwunastu metrów. Jedyna różnica była w tym, że Michelin byl więcej czysty od pni i traw niż Italy point. A więc pręty wywiozłem tak, żebym potrafił użyć co najwięcej swoje miejce łowienia a przy tym, żebym uważał na ostatnich rybaków z wzglądem i rozkarmiłem jeszcze powierzchniowo.</p>
<p>Niestety czas  na Orientu szybko mijał aniżeli bym sobie życzył. Zostały przedemną ostatnie trzy dni, które były zupełnie identyczne jak z tego samego scenariuszu. Poszukiwanie nowych miejsc, wyjeżdżanie, obserwowanie, chwile depresji i modlitwy, żeby coś schwytać, którego w pierwszej wyprawie się nie doczekałem.<a rel="attachment wp-att-1203" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-6/"><img class="alignright size-medium wp-image-1203" title="4" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-6-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a></p>
<p>Druga wizyta dwa miesiące później, co się tyczy schwytanych ryb była więcej wielobarwna. Zacząłem łowić ryby na miejscu nazywanym Fence Wall w sektorze Mesnil. To miejsce od czasu wizyty(1992) Roda Hutchinsona a John Van Bivy City zostało jednym z napopularniejszych na jeziorze. W miesiącach wrześniu-październiku prawidłowo każdego roku, niż w Italy Pointu albo Picarde sektorze, są przepełnione łowcami karpi z całego świata. Jest parę rzeczywistości dlaczego to tak jest. Tą najgłówniejszą jest fakt, że miejsce według, którego się znajduje długo ciągnąca tama, wyprodukowało najwięcej karpi w historii jeziora. Drugą ważną rzeczą jest, że Fence Wall jest włączony do nocnego sektoru, właśnie w tych miejscach można łowić ciągle. Nie mogę także zapomnieć, że samochód masz za plecami. Teraz Was może zaskoczę zprawą, że ten sektor jest szeroki tylko tak  300 m (podczas dużej wody). Kiedy  Orient objeżdżałem z mapą w ręce, stwierdziłem, że wędkarze łowiący karpy mogą łowić tylko z 6 aż 7 sektorów, co na 2 300 – 2  500 ha jeziora jest bardzo mała przestrzeń a do tego jeszcze musicie wziąść pod uwagę, że nie w każdym miejscu można w nocy łowić ryby!</p>
<p>Ale ja dostałem się na Fence Wall z kolegą i w końcu zostaliśmy tam zupełnie sami. Bylo to z takiej przyczyny, że woda była jeszcze dosyć wysoko a temperatura była także wysoka a więc zatem nic idealnego dla chwytania karpi w Orientu. Wizyta jeziora przez rybaków podczas wiosny i lata jest bardzo mała. Niemożna się ale temu dziwić. Kiedy nad tym rozmyślam ile zostało schwytano ryb na wiosnę aniżeli na jesień, takteż z tego wypływa, że w czasie wiosny i lata jest zbyteczne chwytanie ryb i jest to strata czasu. Lustro wody jest rozlane głęboko do lasów a znaleźć sobie miejsce dla chwytania jest niekiedy zupełnie niemożliwe. Może i dlatego mnóstwo rybaków poczuło nienawiść na Orient w tych czasach. <a rel="attachment wp-att-1202" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-5/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1202" title="5" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-5-200x300.jpg" alt="" width="200" height="300" /></a>Ale z drugiej strony, mówię sobie, dlaczego nie mogło by się tam chwytać karpi i w tą porę roku jak wszędzie indziej. Oczywiście jest bardzo ciepło, jezioro jest również o parę set hektarów rozległe a tym dysponuje kilkakrotnie większą naturalną potrawę, ale według mnie niemożna nic schwytać. Moje przypuszczenie nie udało mi się potwierdzić, ale wierzę, że Orient zostanie przez długie lata lubiany i w innych miesiącach niż tylko podczas jesieni. To ale zupełnie opowiadałem o czym innym. Powróćmy z powrotem do Bivi City, podczas trzeciej nocy rozbłysla mi koniecznie dioda sygnalizatora. Odrzuciłem śpiwór i szybko pobiegłem do prętu. Na pierwszy zamach w Orientu nigdy nie zapomnę. Mieć zamach na takiej wodzie jest naprawdę świętem. Musicie sobie tego ważyć, ponieważ oczekiwać następny zamach może trwać parę dni, tygodni czy miesięcy! Nie zapomnijcie, że może przedstawiać jedyneczne monstrum a to właśnie wtedy sobie uświadomiłem. Z powodu dużej wody brodziłem się k prętu, który swojim przegiętym szpicem pokazywał mi, że tj. prawda. Schwytałem pręt i skoczyłem do łódki. Woda w nocy o pół metru się podniosła a było to bardzo komiczne z prętem do pasu w wodzie wskoczyć do łódki. Zdjąłem nawijarkę a pręt rzuciłem do łódki. Potem szybko do niej skoczyłem i szybko  uciekałem za rybą. Po upłynęciu 20 metów a dotoczeniu żyłki wędkarskiej szpic prętu przegnął mi się pod łódkę. Właśnie w tym momencie uświadomiłem sobie, że to było na pręt, który przygotowałem do dwumetrowej głębokości między rośliny kawałek od brzegu. Byłem ale głuptasem. Zupełnie na to zapomniałem. Tak z powrotem do brzegu, gdzie została ryba schwytana przez rośliny. Z tym nie miałem problem, ponieważ prędko wystartowała na powierzchnię wody. O to było poczucie. Karp!  Podczas miesięcznego blasku miałem pod łódką pierwszego karpia z Orientu. Już kilka razy tak ciągnąłem karpia, ale teraz to było wyjątkowe. Karp był już pode mną a tak bardziej puściłem hamulec i rozświeciłem światełko na czole. Karp już nie reagował na światło. Był zmęczony. Na pierwszą próbę karpia podebrałem i dźwignąłem go do łódki na podkładkę. Miałem radość. Był to lysec przypominający budową ciała raczej karpia z Lac du Der. Przepiękny karp w przybliżeniu 10 – 12 kg. Wiem, że to nie był żaden  olbrzym, ale tych parę chwili, kiedy mogłem popatrzeć na swoją pierwszą rybę z Orientu było wynagrodzonych. Karpiu oszczędziłem innych procedur jak naprzykład fotografowanie, ważenie i mierzenie. Z wszelkim szacunkiem i bezpiecznie puściłem go z powrotem. Przepiękne uczucie!  Zegarek pokazywał 3 godziny rano a po zawiezieniu wyciągniętego prętu miałem następny zamach. Tym razem na pręt oddalony od brzegu najdalej. Długo trwało niż dostałem się nad rybę, ponieważ był wiatr.<a rel="attachment wp-att-1200" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-3/"><img class="alignright size-medium wp-image-1200" title="6" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-3-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a> Kiedy się tak stało karp wyużył swych doświadczeń na dnie i prawdopodobnie podpływał mi pod vázkou. Sznurek powoli zawiązywał się do pni a ja już wiedziałem, że jest definitywny koniec. Karp definitywnie odpłynął precz a ja stwierdziłem, że razem ze mną opłynął prawie całą Bivi City. Cały roztrząśnięty z walki powróciłem z powrotem do brzegu i do rozwidnięcia przygotowywałem pręt dla nowego wywozu.</p>
<p>Pomimo tego, że na Orient zaczęli powoli przyjeżdżać rybacy z całego świata, podczas kilka następnych dni nic się nie stało. Ponieważ siedziałem na „najlukratywniejszym“ miejscu, pytania tego typu -  jak dlługo jeszcze wytrzymam – mnie męczyły. Anglicy są przyzwyczajoni do tego postu przed jesienią i razem ze swojimi przyjaciółmi tutaj chwytać wszystko podczas tej sezony. Prawidłowo zmieniają się tam znajome firmy jak, na przykład Andy Chambers, John Van Eck, Tim Paisley i inni, którzy trzymają im miejsce. To znaczy, że byłem taką małą przeszkodą. Ale ja czułem się super. Andymu i jego kolektywu odpowiedziałem, że mam czasu przynajmniej aż do zimy a że się mi bardzo podoba na Bivi City. Jasne, że robiłem sobie z nich żarty, bo pozostawało mi tylko parę dni do odjazdu.Woda szybko opadała. Ten dokładny czas dla łowienia ryb był za rogiem w Bivi City, to sobie dobrze uświadamiałem.</p>
<p>Na Orientu było ale ciągle tropikalna pogoda.  Z długiej chwili na połowę dnia odjechałem, abym stwierdził jak powodzi się ostatnim rybakom. Na przeciwległym miejscu w  Base Nautique bez zamachu, Picarde, Geraudotu i Michelinu także. Orient, jak jest jego zwyczajem, pozostał bardzo skromny i utajony. To naprawdę mi się  „nie podobało“. Kiedy powróciłem z powrotem postanowiłem, że paru rybakom zrobię radość a na ostanich parę dni pójdę na inne miejce. Za półtora godziny żeglugi z pełną łódką dotarłem znowu do dzikiej okolicy Italy point, gdzie był doprawdy spokój. Woda odkryła mnóstwo pni a półwysep wizualnie od mej ostatniej wizyty się zmienił. I pomimo tego było to tam bardzo piękne. W końcu pogoda zaczynała być lepsza. Nad Orient przyciągnęły się chmury i zaczęło bardzo padać. Był ogromny wiatr i ja ubrałem sobie kamizelkę ratunkową i zacząłem wywozić. Czułem, że mogło by to przyjść. Dlatego w okolicach każdego prętu nawinąłem 4 kg boilie. Wszystkie przynęty, które miałem. Nie było co stracić. Pozostały mi ostatnie trzy dni a ja byłem już przygotowany nie przewozić.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-1206" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1206" title="7" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-e1314623905618-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a>Na szczęście pręty zdążyłem zawieźć, ponieważ to co działo się w tym czasie było okropne. Woda się zanieczyściła, fale zaczęły tworzyć czapki i nad Orientem była okrutna burza. Prawdziwe piekło! Łódkę miałem pełną wody a sygnalizatory pawidłowo mi się rozświecały. Fale przynosiły do brzegów płynące pnie, stare podeszwy. Brr&#8230; Nic przyjemnego dla mojich prawie zawiezionych prętów. Szpice prętów ciśnieniem wody na sznury się zgięły i przes to, że dwa metry od brzegu  spuściłem kamień do dna nawiązanym na piętnastce żyłki wędkarskiej. W końcu na jednym z prętów zaczął mi się toczyć hamulec a potem wyprostował mi się szpic. Myślałem sobie, że napewno o jakiś pływający przedmiot urwie się kamień z piętnastką. Do prętów podczas burzy raczej nie szedłem i wszystko obserwowałem z biwaku. Ale kiedy mi się prawie ten pręt zgiął znowu skupiłę uwagę. Przez chwilę trwało mi niż przyszedłem na to, że na drugim końcu prawdopodobnie coś będzie. Wybiegłem z biwaku i chwyciłem pręt. Hamulec nawijarki roztoczył się a ja biegłem do łódki. Tędy droga niewiodła. Łódka była definitywnie zatopiona wodą a jednakże nie miałem ubraną kamizelkę ratunkową. Musiałem spróbować schwytać karpia z brzegu. Przy wspomnieniu na duże mnóstwo pni, ukrywających pod  powierzchnią Orientu, wcale nie wierzyłem, że kontakt z rybą będzie trwać tak długo. Nie będę Was naciągać. Z szczęściem kiedy mi się parę razy karp zaplątał i rozwiązał z vázek, na koniec przyciągnąłem go do brzegu i podebrałem. Paradnie, super! Dla zmiany ryba z łuskami! Byłem bardzo szczęśliwy a  przeświadczyłem się, że burze i fale są jedynym ratunkiem w Orientu podczas ciepłych dni.</p>
<p>Jezioro Lac de Orient jest napra<a rel="attachment wp-att-1204" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-7/"><img class="alignright size-medium wp-image-1204" title="8" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-7-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>wdę takie, jak przed wyprawą o nim stwiedrziłem. Każdy dzień jest na Orientu zupełnie inny. Różny jest tym jak psychicznie jest pojmowana jego trudność. Myślę sobie, że jest to jedno z najmniej hojnych jeziór, na których kiedykolwiek łowiłem ryby.  Bardzo jest  ważne się na niego przygotować i odczuwać go takim jakim jest.</p>
<p>Na koniec chciałbym zwrócić uwagę, że jezioro  Lac d Orient może w  krótkim czasie wyprodukować parę naprawdę dużych karpi. Sądzę tak z tego, że ich domem jest po prostu raj. Jezioro o rozmiarach 2300- 2500 ha jest bardzo produktywne dla naturalnej potrawy a karpie mają stosunkowo spokój  (w przybliżeniu można łowić z 1/3 pobrzeżne partie!). I dlatego myślę sobie, że tam żyją ryby dużych rozmiarów, które jeszcze nigdy nie były schwytane.  Ale tylko czas pokaże jeżeli moje przypuszczenia były prawdziwe. W każdym razie w Orientu jest ładnie a kogo nie wabi łowienie ryb na setkach prywatnych rewirów w Francji, ponieważ tam także są rekordne karpie dużych rozmiarów  (mam na myśli także jezioro Rainbow), polecam niezwykłą przygodę na Lac de Orient. Napewno będziecie na <a rel="attachment wp-att-1198" href="http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/attachment/dsc_0446-1/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1198" title="9" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0446-1-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>cokolwiek wspominać! Nie chcę rozważać nad tym, dlaczego nie chciałbym, na przykład karpia z Rainbow, ponieważ wiem, że to tutaj nie należy i w końcu także Tim Paisley to jezioro obrania, że jest to także prywatna woda jak również Orient. Ja zawsze będę sobie myślał o tym swe a uprzejmnie wszystkim będę rekordy światowe z Rainbow albo z niemieckich wód, gdzie nie przypadkiem pływią rekordowe ryby właśnie z Orientu z całego serca życzył. Każdy według siebie może się swobodnie rozmyślić!</p>
<p>Lukáš Krása</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/jezioro-foret-d-orient/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lubię piaskownie</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Aug 2011 12:03:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1163</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, dokładnie, co w nich tak uwielbiam. Być może to jak trudno w nich złowić karpia mnie bez ustanie przyciąga na piaskowy brzeg. I nie tylko to. Jest tego więcej. W każdym wypadku w przestrzeni Polabí, gdzie mieszkam jest &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-1170" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/p1000308/"><img class="alignright size-medium wp-image-1170" title="1" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/P1000308-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Nie wiem, dokładnie, co w nich tak uwielbiam. Być może to jak trudno w nich złowić karpia mnie bez ustanie przyciąga na piaskowy brzeg. I nie tylko to. Jest tego więcej. W każdym wypadku w przestrzeni Polabí, gdzie mieszkam jest takich wód dostatek. Łowiłem ryby na więcej jak dwudziestu piaskowniach w przestrzeni do 15 km od mego domu. Pomimo tego, że są do siebie pod względem wyglądu podobne, każda z nich jest właściwie zupełnie inna. Tylko w jednem są mniej więcej identyczne. Duże natężenie rybaków, stale mniejsze występowanie większych karpi i nieodpowiednie reguły rybackie. Wspominam na początki, kiedy poszczególne piaskownie odwiedziłem i z pewnością mogę ogłosić, że dużo się zmieniło. Niestety nie na lepsze. Na przykład lokacja Gigant u Stéblové i nietylko ona jest dawną historią dobrej karpiowej wody. Większość karpi z tych wód została odwieziona, ewentualnie natychmiast wywędzona na opłoconych terenach prywatnych bezpośrednio koło wody. A co to oznacza? Przemieścić się na ostatnie nadziejne lokacje. Niestety nawet to nie jest wyjściem, dlatego, że z czasem przyjdzie kolej również na te wody.  Dokładnie jak przed laty myślałem. Dlatego rozpocząłem wyszukiwać lokacje, które nie należą do związku rybackiego. <a rel="attachment wp-att-1167" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/dsc_0746/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1167" title="2" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0746-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Między nie na przykład należała piaskownia niedaleko Giganta , która w obecnym czasie niestety niestety już jest w majątku związku rybackiego. Wydaje mi się, że się w spisie rewirów w rybackim regulaminie nazywa Týniště. W chwili, kiedy piszę te linijki, jestem z jednej strony szczęśliwy, ale z drugiej także smutny. Szczęśliwy dla tego, że te wody odwiedziłem wcześniej niż stały się ofiarą najazdów karpiojadów i nieszczęsny z tego, co tutaj nie muszę nawet opisywać. Cieszę się, że przed laty szybko się zdecydowałem, chodziarz w niektórych sytuacjach ryzykowo, do łowienia w tych wodach. Przecież na już wspomnianym Týništi w ciągu jednego roku, co stał się majątkiem związku rybackiego, odwieziono masę fantastycznych ryb. Te karpie, które tam złowiłem są precz.  Więc następna pusta piaskownia, która będzie rok w rok czekać na jesiennych sadowników. Tak się to odbywało wkółko. Uciekałem z jednej piaskowni na drugą aż dostałem się chyba do ostatniego raja na ziemi &#8211; piaskowni Oplatil. Tam, gdzie mogłem mieć jeszcze kawałek spokoju i nadziei na to, że w wodzie pływa jakiś karp. Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że to jedne z ostatnich i najpiękniejszych przeżyć na terenie Republiki Czeskiej.</p>
<p>W piaskowni Oplatil łowiłem prawie od tego czasu co rozpocząłem łowić ryby. Jednak na karpiach się tam po raz pierwszy skupiłem przed pięciu laty.  Zdecydowałem się tak <a rel="attachment wp-att-1164" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/dsc_0701/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1164" title="3" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0701-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>również z uwzględnieniem ryzyka utraty karty rybackiej. Lokacja należała do stacji filtrów i czas od czasu była kontrolowana. Lecz sytuacja w pozostałych rewirach motywowała mnie do tego żebym to urzeczywistnił. Prawdę powiedziawszy, nie miałem co do stracenia. Pamiętam na swój pierwszy sezon w Oplatile. Na pewno Państwa interesuje jak się to skończyło. Tutaj jest rezultat: jeden łuskaty karp o długości 50 cm, którego złowiłem wiosną i ponownie jesienią. Rozpocząłem nim sezon i zarazem również zakończyłem. Pytają Państwo, gdzie pozostałe zdobycze? Nie ma ich! Złowić jednego małego karpia i jeszcze dwukrotnie na 180 ha wodzie (rozmiar przed zasypaniem cieśniny) w ciągu kilku tygodniowych łowów świadczyło o tym, że Oplatil będzie naprawdę orzechem twardym do zgryzienia.</p>
<p>Następny rok rozpocząłem sezon wnet z wio<a rel="attachment wp-att-1165" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/dsc_0708/"><img class="alignright size-medium wp-image-1165" title="4" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0708-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>sny. Po tygodniu nocnych połowów miałem jedno branie. Kogo myślicie, że wyciągnąłem? Znowu to był stary znany łuskacz. Niesamowite szczęście i pech zarazem. Przejrzystość wody, na początku wiosny była znaczna, dlatego po tygodniu zakończyłem wyprawę. Zaczekałem na okres letni, kiedy w wodzie nareszcie pojawił się plankton. Z większą nadzieją w branie ponownie podążałem na brzegi Oplatilu. Jednak następnego półtora tygodnia ubiegło jak woda. Oczywiście, że bez jedynego brania. Teraz tutaj rzucam dniami jak na pasie ruchomym, ale powiem wam, że nie było łatwe wytrzymać i stale wierzyć. Poziom wody nawet nie drgął. Nie widziałem ani nie słyszałem jedynego karpia. Gdyby przynajmniej jeden wyskoczył, ile razy mówiłem do siebie. Po prostu nic. Następnego półtora tygodnia było za mną, ale jeszcze miałem przed sobą jeden dzień łowów. W trakcie gorącego południa mi jednego razu brzękło urządzenie alarmowe. Popatrzyłem na wędkę, ale nic się nie stało. Chyba jakiś przejazd, pomyślałem. Tylko, że po chwili zaczęła się obracać nawijarka. Żyłka pomimo hamulca zaczęła się odwijać niebywałą prędkością. Natychmiast uświadomiłem sobie, że nie chodzi o małego łuskacza. Nastąpiło branie, z powodu którego ofiarowałem tak dużo czasu. Ciało oczywiście zaczęło mi drżeć ze wzruszenia. Bardzo się bałem, że mi karp spadnie. Nie było się czemu dziwić. Kiedy jest człowiek kilka dni aż tygodni bez brania, powoli traci pewność siebie. Miałem szczęście i karpia w końcu podebrałem. Nie mogę wyrazić jak się cieszyłem. Jest to niemożliwe. Tak się cieszyłem, że nie mogę tego opisać. Ciało dużego karpia trzymałem w rękach i cieszył się ze wspaniałych emocji. Byłem w siódmym niebie.<a rel="attachment wp-att-1172" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/snimek-017/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1172" title="5" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Snímek-017-300x284.jpg" alt="" width="300" height="284" /></a> Karpiowi do 20 kg brakował tylko jeden kilogram a jestem pewien, że przed tarciem dostał bym się o jakiś ten kilogram wyżej. Ale to nie było w ogóle ważne. Dużo ważniejsze było to, że mogłem się z tak wspaniałym karpiem spotkać na brzegu. Dalszą ważną rzeczą jest miejsce w którym zaczął mi karp brać. Dzięki temu braniu mogłem stawiać na pierwotnych znajomościach, gdzie się duże karpie znajdują i zbierają pożywienie. To, że się mi to z czasem udało potwierdziły kolejne wyprawy, podczas których złowiłem kilka naprawdę fantastycznych ryb.</p>
<p>Za czas spędzony na Oplatile nauczyłem się dużo rzeczy. Jednem z ciekawych faktów jest napewno łowienie ryb na pływakową wędkę. Żelazną regułą było że, jeśli karmiła się biała ryba i lini, to karmił się również karp. Nigdy nie miałem branie w czasie, kiedy się mi spławik nawet nie ruszył. Odwrotnie, kiedy wyciągałem jednego abramisa za drugim, karpie znajdowały się moim zdaniem w ruchu i karmiły się jednakowym sposobem. Również stwierdziłem, że z obsadką karpi to nie jest tak różowe jak się mówi. Słyszałem mnóstwo wieści, ale większość to tylko przypuszczenia. Napewno nie poznałem całej tajemnicy Oplatilu. Również nic nie oznacza zdarzenie, że dużo ryb złapałem kilkakrotnie. Jednak mały obrazek sobie o tej wodzie zrobiłem.</p>
<p>Większość karpi pływała w jednem stad<a rel="attachment wp-att-1171" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/snimek-016/"><img class="alignright size-medium wp-image-1171" title="6" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Snímek-016-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>zie i dokładnie po swych trasach. Przynęty umieszczone poza tymi trasami mogły się na dnie znajdować na przykład miesiąc bez zauwarzenia i jestem pewien, że leżały by tam i dłużej. Nie istniało żeby karpie zmieniały swoje trasy z powodu przynęt. Chodziarz starałem się wyprodukować naprawdę jakościowe kulki haczykowe nigdy się mi to nie udało. Dlatego nie pozostawało mi nic innego niż te drogi znaleźć i przynętę im dać bezpośrednio do trasy. To osiągnąłem poprzez przestrzenne łapanie (montaże posuwałem od brzegu po kilku metrach). Karpie przemieszczały się po swych trasach regularnie za wyjątkiem czasu tarła i poznej jesieni. To wzkazuje, że na kilka dni aż tygodni bez brania przyszedł dzień, kiedy było możliwe złapać kilka karpi. Czekałem długie dni (niekiedy i tygodnie), na czas nim karpie nareszcie znalazły się w wytypowanych miejscach. Kiedy przybyli, zwykle miałem branie a dwa razy wydarzyło mi się, że miałem na brzegu dwie zdobycze w ciągu chwili. Było możliwe stwierdzić, kiedy karpie przybyły. Po braniu nie miało sęsu równoważyć (zarzucać) na jednakowe miejsca. Karpi już tam nie było. Ani karmieniem ich nie utrzymałem. Jedyne co można było zrobić było natychmiast się spakować i przemieścić na inne miejsce, oczywiście w kierunku ich rejsu. Tylko w ten sposób było możliwe myśleć o następnym braniu. W gorszym wypadku (niewłaściwe rozpoznanie kierunku ich rejsu) można znowu było czekać kilka tygodni niż karpie gorące miejsca odwiedziły. Myślę, że przeżyłem z karpiami swoje i nie ma sęsu żałować tę masę czasu, którą Oplatilu ofiarowałem. Miałem to szczęście, że mnie szkoła rybacka na te długie wyprawy zwalniała i zagarnęła tę czynność do części praktycznego kształcenia. Dzięki temu mogłem zrealizować swe plany i następnie złowić kilka cennych karpi. Kiedy odkryłem gdzie są karpie trasy chciało by się powiedzieć, że pokonałem wszystkie zmartwienia. Błąd. Karpie w krótce zmieniły swe trasy i mogłem rozpoczynać od początku. To już ale inna historia i setki następnych rybogodzin.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-1166" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/dsc_0733/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1166" title="7" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_0733-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Kiedy to podsumuję, tak  jeden karp złowiony na Oplatile równał się mniej więcej jednemu miesiącu sumiennych łowów. Pomimo tych niesamowitych danych mnie Oplatil nauczył dużo rzeczy i przeżyłem tam jedne z najcudowniejszych dni w mym rybackim życiu. Wiem, że to już nigdy nie powróci. Wiem to od dnia, kiedy jechałem po kilkukrotny raz z kolei przyszykować miejsce w cieśninie. Niestety tam, gdzie przez okres jednego miesiąca powtórnie próbowałem ryby nauczyć na  kulki haczykowe przyjechały ciężarówki z bagrem. Więc ani tym razem karpie na kulki haczykowe nienauczyłem. Albo można tak, ale to się już nigdy nie dowię. Oplatil stał się majątkiem związku rybackiego i począwszy tym rokiem należy do spisu rewirów. Sąsiednie Týniště się po dwu latach stało dla rybaków nieciekawą wodą. Trudno się dziwić, kiedy zostało splądrowane. Gdzie się przemieścić, jak nie na wodę, w której jest przynajmniej kilka karpi, z powodu których żyłem swój sen, że pewnego razu złapię nad 25 kg. Już nie mam do kąd pójść. Gdzie się ukryć przed mięsachciwymi rybakami? Napewno nie w pobliżu mego miejsca zamieszkania. Gniewam się, lecz wiem, że nic z tym nie narobię. Jestem rozgniewany na związek rybacki i na niektórych czeskich rybaków, dlatego, że wciąż nie zdają sobie sprawę z tego, że sami siebie obieramy o bogactwa, które mają za granicami wartość złota. Dlaczego na piaskowniach, ślepych ramionach, rzekach lub gdziekolwiek indziej w RC nie mogli pływać karpie o masie 25 kg? Oczywiście, że mogli by. Osiągnęli by te masę z łatwością. Tego jestem pewien. Chodziarz nie mamy warunków klimatycznych jakie panują na przykład we Francji wiem, że bylibyśmy państwem, z taką ilością ciekawych wód, że bylibyśmy oceniani ze strony występowania dużych karpi podobnym metrem. Niestety, u nas trzeba chyba ku wszystkiemu dochodzić dopiero po katastrofie. Na Oplatile i możliwe, że już także na innych miejscach,  rybarski regulamin ustala górną granicę karpia. Również zostało zakazane wszystko co się dało. To dobry krok  jak uchronić karpie i ze wszystkimi zakazami się zgadzam i popieram je. Nie miał bym problemu z łowieniem tylko na jedną wędkę z zakazem równoważenia, ponęty i nawet nocnego łowienia, z którym się tak zupełnie nie zgadzami i wiem, że należy do jednech z najpiękniejszych przeżyć jakie<a rel="attachment wp-att-1168" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/dsc_1419/"><img class="alignright size-medium wp-image-1168" title="8" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_1419-e1314621404614-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a> mogą rybaka spotkać. Przeszedł bym przez to wszystko, gdyby to umożliwiło, że wszyscy zaczęli byśmy się zachowywać wobec karpia z odpowiednią miłością i szacunkiem.</p>
<p>Bardzo bym chciał na koniec napisać, że mam nadzieję, że sobie Oplatil i inne wody zachowają obsadę dużych karpi. Po prostu to ze względu na doświadczenia z innych wód w to nie wierzę, chodziarz rad bym się mylił. Pomimo limitu masy karpia i inne zakazy karpie będą zabite. W lepszym wypadku będą rozdzielone do innych prywatnych lokacji, gdzie za ich złowienie będzie trzeba solidnie zapłacić. Jest to ciągle błąd ČRS? Napewno nie, jest to w nas ludziach. Koniec będzie niestety taki sam, jak w pozostałych piaskowniach, na których w przeszłości łowiłem. Można i z tego powodu sobie pozwolenie na Oplatil nie zakupię. Niszczyło by mnie to. Tak samo jak na pozostałych wodach w przeszłości, które już kapitulowały. Chcę sobie Oplatil pamiętać taki jaki był pomimo tego, że niechcę utracić o nim przegląd.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-1169" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/attachment/lukas-patnacka-045/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1169" title="9" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Lukáš-patnácka-045-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Naprawdę mi przykro i gdybym łowienie karpi tak bardzo nie kochał, zapewne bym się jej dla naszych warunków wyzbył. Będę się musiał udać dalej. Starać się odnaleźć jeszcze jakieś niesplądrowane wody w RC, albo się udać za swoimi karpiami do innych, odpowiedniejszych państw.</p>
<p>Lukáš Krása</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/lubie-piaskownie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łapię swoje życie  –  Lukáš Krása</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Aug 2011 08:06:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1119</guid>
		<description><![CDATA[Każdy może sobie drogę za swym snem życiowym wytłumaczyć po swojemu. Może to być pogoń za sukcesami w swej profesji, majątkiem, celem sportowym, lub czymś całkowicie innym. Wszyscy ludzie mieli by do czegoś dążyć o czymś marzyć, żeby ich życia &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-1122" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/dsc_2060/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1122" title="8" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_2060-e1314608057774-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a>Każdy może sobie drogę za swym snem życiowym wytłumaczyć po swojemu. Może to być pogoń za sukcesami w swej profesji, majątkiem, celem sportowym, lub czymś całkowicie innym. Wszyscy ludzie mieli by do czegoś dążyć o czymś marzyć, żeby ich życia nie były puste. Przynajmniej ja tak sądzę. Teraz pewnie spodziewacie się, że powiem coś konkretniejszego o sobie. Jaka jest moja droga? Na pewno nikogo nie zdziwię tym, że me cele zawsze dotyczyły ryb. Całkowicie to wypełnia moje życie i jestem tym całkowicie zauroczony. Wszystko zaczęło się już zawodami w dzieciństwie, kiedy chciałem pewnego razu stanąć na najwyższym szczeblu i dążyłem do tego bardzo twardo. Rankiem przed nauką chodziłem trenować i po nauce również. O weekendach szkoda mówić. W końcu osiągnąłem sukces i mój pierwszy sen rybacki stał się rzeczywistością. Łapałem niemalże wszystkie rodzaje ryb występujące w czeskich wodach. Ale karp był jednym z nielicznych, który zauroczył mnie swoją niesamowitą zdolnością uczyć się na doświadczeniach i również swym urokiem. Z tą rybą zawsze doświadczę dużo adrenaliny, radości jak i rozczarowania nad tym, że nie powiodło mi się jej przechytrzyć. Chciałem nastudiować o niej maksymum, więc nie zwlekałem i spędziłem studiowaniem karapia sześć lat na Południu Czech, gdzie ciągle jeżdżę.<a rel="attachment wp-att-1123" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/dsc_2142/"><img class="alignright size-medium wp-image-1123" title="3" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_2142-e1314605793415-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a> Jest prawdą, że mnie matka przed niedawnem poważnym głosem zapytała, jeśli ludzie nie sądzą, że jestem trochę stuknięty. Zrozumiałem, że tym razem nie żartowała i nie miała na myśli stare przysłowie o rybakach – milczących szaleńcach. Rzeczywiście pytała mnie o moje zdrowie psychiczne. Zastanowiłem się nad sobą. Wtedy nie zajęło mi to tylko krótki czas jak zawsze, ale całą noc. Nie potrafiłem spać także z powodu tego, że miałem wzniesioną rękę do góry w stronę sufitu. Pytałem samego siebie jeśli nie ma racji. Jeśli z tym wszystkim już nie przesadzam. Było to dopiero drugiego dnia, kiedy w śrubowym przenośniku podczas wytwarzania kulek haczykowych<strong> </strong>zostawił połowę swego palca środkowego. Pomimo tego, że udało mi się go wydobyć z papki, nie było możliwe go już przyszyć. Przypomniało mi się również kilka starszych kryzysowych wypadków, które przeżyłem dzięki rybom. Ale pomimo tego, że myślałem o tym jak mogłem, doszedłem do wniosku, że woda, ryby, karpie, są mym życiem i nie dostrzegam w nim nic niezwykłego. Dlatego już nazajutrz stałem w zakładzie produkcyjnym i jedną ręką pchał kulki papkę ponownie do maszyny i myślał o tym dokąd pojadę łowić ryby, aż wyzdrowieję. Pomimo swego rybackiego postu zanurzyłem się w wspomnieniach. Właśnie one utwierdziły mnie w tym, że moje dotychczasowe rybackie życie i taki styl życia ma naprawdę sens. Jak już kilkakrotnie wspomniałem w swej książce „Tajemnica Karpi”, nie jest dla mnie zbyt ważne złowić dużą ilość ogromnych karpi. Sens swego karpiołówstwa widzę przede wszystkim w tym, żeby mnie to wzbogacało duchowo, żebym cenił sobie swych zdobyczy, ewentualnie widział w nich przeżyte przeżycia. Właśnie one mogą nam umilić życie w okresie, kiedy nie możemy łowić ryby…</p>
<p><strong> </strong></p>
<h2><strong>Opowieść nie mająca końca zakończona &#8211; Oplatil</strong></h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_1127" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><strong><a rel="attachment wp-att-1127" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/snimek-060/"><img class="size-medium wp-image-1127" title="2" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Snimek-060-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></strong><p class="wp-caption-text">Tego karpia udało się Łukaszowi pokonać dwa razy…</p></div>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>W piaskownie Oplatil we wschodnich Czechach łowiłem praktycznie od tego czasu, kiedy zacząłem łowić ryby. Jednak na karpiach zacząłem się tam po raz pierwszy skupić chyba przed sześciu laty.  Zdecydowałem się tak pomimo groź</strong><strong>by utraty legitymacji rybackiej. Obszar należał do stacji filtrów i czas od czasu był sprawdzany. W celu wytłumaczenia. Według kodeksu rybackiego nie byłem nigdy prawdziwym rybakiem i w chwili, kiedy piszę te linijki im wciąż nie jestem. Prawdopodobnie się im ani nie stanę i jeśli się właściwy rybak przejawia tylko tym, że dotrzymuje okres połowów, odbierze sobie „tylko“ 7 kg ryb  itp., to nim naprawdę być nie chcę. To nie jest mym celem ani logiką prawdziwego rybaka. Mam inne wartości i inne poglądy, jestem innym człowiekiem i innym rybakiem. Cieszę się z tego, że jestem jaki jestem i wierzę, że nigdy nie będę się z tego powodu wstydził. Tymi słowami usprawiedliwiałem swoje czyny. Niestety sytuacja w pozostałych rewirach mnie motywowała do tego, żebym to uczynił. Prawdę powiedziawszy, nie było nic do stracenia i nic innego mi już nie pozostawało.</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_1128" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><strong><a rel="attachment wp-att-1128" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/25upraveny/"><img class="size-medium wp-image-1128" title="1" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/25upravený-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a></strong><p class="wp-caption-text">Doczekał się! Ile tylko dni solidnej pracy może Łukasz za tym karpiem widzieć?</p></div>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><a rel="attachment wp-att-1121" href="http://www.lkbaits.pl/?attachment_id=1121"><img class="alignright size-full wp-image-1121" title="1" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/25upravený.tif" alt="" /></a></strong></p>
<p>…p<em>amiętam swój pierwszy sezon na Oplatile. Na pewno Państwa interesuje jak się to skończyło. Tutaj jest rezultat: jeden łuskaty karp o długości 50 cm, którego złowiłem wiosną i ponownie jesienią. Rozpocząłem nim sezon i zarazem również zakończyłem. Pytają Państwo, gdzie pozostałe zbobycze? Nie ma ich! Złowić jednego małego karpia i jeszcze dwukrotnie na 180 ha wodzie (rozmiar przed zasypaniem cieśniny) w ciągu kilku tygodniowych łowów świadczyło o tym, że Oplatil będzie naprawdę orzechem twardym do zgryzienia.</em></p>
<p><em> I odrazu dalszego roku mą pierwszą zdobyczą był ten sam karp. Tego to już chyba za dużo prawda? Wydaje się to wręcz komiczne jakie niesamowitości można przeżyć podczas łowienia ryb i z czym można być pomimo tego zadowolonym. Napradę się cieszyłem, że tego małego łuskacza łapałem. Wierzyłem, że on jest tą awangardą, tym karpiem cierpliwości i, że wkrótce nadejdzie czas i wyciągnę na brzeg rybę, o której marzę. Rybę, która na zawsze pozostanie w mej pamięci, rybę, którą nie będę mógł zaszeregować tak tylko sobie pomiędzy setki zwykłych ryb w albumie. Właśnie ta woda pokazała mi właściwy kierunek mego rybołówstwa. Chodziarz o kilka kilometrów dalej, na  wtedy „nowych“ piaskowniach Tarcza, był łowiony jeden karp za drugim, w ogóle mnie to nie denerwowało. Dążyłem do realizacji swego snu do ostatniego dnia. Do czasu, który już dawno nie jest prawdą. </em></p>
<h1><em> </em></h1>
<h2><strong>Obědovice – Przyjaciele</strong></h2>
<p>„Wiecie co jest podczas łowieni karpi najważniejsze? Super kulki haczykowe, wędki za kilka tysięcy, super biwak, urządzenia alarmowe? W ogóle nie! To są całkowicie zbędne rzeczy.</p>
<p><strong>Najważniejsze to mieć dobrego kumpla. Kolegę, który kiedy złowicie dużego karpia, będzie się z tego cieszył tak samo ja wy. Nie będzie wam zazdrościł, kiedy przypadkiem macie więcej brań niż on. Kolegę, ktery ma jednakowego ducha jak wy. Mieć takiego kolegę to duże szczęście…“  Z cytatem kolegi Petra Havlíčka z książki Tajemnica Karpi  muszę się zgodzić i cieszę się, że w Obědovicích zaznajomiłem się z fantastycznymi ludziami, których zaliczam do swej karpiarskiej rodziny</strong><strong>. Jest prawdą, że nad wodą nikdy nie szukałem towarzystwa, ale kiedy macie w pobliżu świetnych kolegów, to życie na rybach jest w niektórych przypadkach radośniejsze. Oprócz tego spotkania wspominam na mnóstwo innych przeżyć. Wszystkie nie były aż tak radosne. Obědovice (piaskownia w pobliżu mego miejsca zamieszkania) to woda, którą od roku 1999 praktycznie żyłem. Spędziłem nad nią mnóstwo czasu i starałem się ją zrozumieć. Myślę, że udało mi się to Chodziarz swego wymarzonego karpia o imieniu Pantofel nigdy nie złapałem i już mi się to nie uda. Ale to nie szkodzi, człowiek nie może mieć wszystkiego czego pragnie. Oprócz Pantofla złapałem kilka innych karpi, za którymi widzę dużo starań i cierpliwości. Oni mi wszystko wynagrodzili. Nauczyli mnie mnóstwo sztuczek, którymi pozwolili się przechytrzyć. Prawdę powiedziawszy, dosłownie jeź</strong><strong>dziłem za nimi się uczyć. Zapoznawałem się z ich drogami, czasem ich „łowitelności“, niestety także z ich losem. Kilkakrotnie udało mi się ich wyrwać „tym drugim“ z ręki i uratować im życie. Biegłem z nimi w stronę wody pomimo tego, że wiedziałem, że mnie zaraz potem spotkają niemiłe przeżycia. Nawet ratowałem ich życia w zamian za własny ekwipunek rybacki. Ale nie mogłem tam być obecny każdego dnia, tak samo jak moi przyjaciele. Zrozumiałem, że sam jestem bez szans. Na Obědovice przyszła kolejka tak samo, jak na mnóstwo innych wód i jak już powiedziałem, przeżyłem tam dobre, ale również złe chwile…</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_1129" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><strong><a rel="attachment wp-att-1129" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/23upraveny/"><img class="size-medium wp-image-1129" title="4" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/23upravený-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a></strong><p class="wp-caption-text">Jedna z legend Obědowickiej piaskowni</p></div>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong>…<em>wszystkich  karpiaków bacznie obserwowałem i starałem się według nich kierować (musiałem wiedzieć, że to co robię ja, nie robią oni). Ale tego fantastycznego dnia stwierdziłem, że momentalne tempo mych szans nie podają oni, ale gromada mięsachcących rybaków z archaicznymi metodami łowu. W celu realizacji swego celu musiałem stać się jednym z nich. No, ale nie aż tak dosłownie. Tylko nadeszły dni, kiedy usiadłem między rybaków, którzy mnie nie znosili i ja czułem jednakowe uczucia jak oni. Nasze nieporozumienia z ubiegłych lat, z powodu uratowanych karpi, każdy z nas dobrze pamiętał. Dlatego używałem widelca z ciężkim sercem. Tego mi wierzcie. Tylko, że głód po karpiowi zagłuszył cały mój honor. Wierzyłem, że jest to tego warte. Więc jedna wędka, druga wędka i byłem tam. Wieczorem karmnikarze odeszli i do rana nic się nie wydarzyło. Karpie mnie tego razu nie odwiedziły. Był już ranek i pierwsze co mnie przebudziło, był straszny d</em><em>ź</em><em>więk mopedów, na których „kumple“ przyjechali. Zatrzymali się tuż przed moim leżakiem, dodawali gazu i coś krzyczeli. Krótko mówiąc fantastyczne przebudzenie. Oczywiście, że zrobili trzy kroki od moich widelców i rozłożyli sobie krzesło. Wycelowali i plusk. Kilka karmników zasypało mi instalację. Starałem za wszelką cenę opanować gniew. Po pierwszej godzinie od czasu co karmnikarze przybyli, dostałem branie i potem od razu drugie i to podkreślam, że całą noc byłem bez jedynego kontaktu z rybą. W pierwszej chwili temu całkowicie nie rozumiałem i sądziłem, że ryby oszalały. Na przekór kłębowisku żyłek i karmników udało mi się złowić dwa piękne lustrzenie. Zapewne nikomu nie muszę opowiadać o tym, ile w tej chwili musiałem znieść przekleństw. Ale wytrzymałem. Było to warte tych karpi. Następne dni były podobne. Brania zwykle kończyły się godzinę po odejściu, wtedy już ,,moich najlepszych kolegów“. Potem znowu mogłem czekać do rana, niż usłyszę pierwszego mopeda i na wzgórzu, w kierunku nieba, będzie znajdował się teleskop. Pierwsze branie kawałek od karmnika. Drugie. Chwila i znowu branie!  Nie robię sobie z nikogo żarty. Naprawdę tak było i oni mogą to potwierdzić. I na pewno to „z przyjemnością“ zrobią. Przypadek? No, nie wiem. Być może, jeżeli tak sądzicie. Karmnikarzom nie dawało to spokoju. Nagle przestała mi przeszkadzać ich obecność. Wręcz cieszyłem się z ich przybycia. To była dopiero zmiana. Czym bliżej się znajdowali, tym lepiej. Kiedy zarzucili dalej niż ja i wyciągnęli mi instalację, rozmontowałem im karmnik i powiedziałem: „Proszę Pana, ma Pan to wolne i może Pan spokojnie znowu zarzucić dalej niż ja“. Sądzę, że tym ich rozwaliłem zupełnie. Chodzili za sosnę zebrali się w krąg i coś mamrotali. Chyba wiem kogo obgadywali. Rozumiecie temu? Jeszcze nie? No to kontynuujmy. Karmnikarze w końcu przede mną skapitulowali, spakowali się i udali się do domu. Kiedy następnego dnia nie zjawili się a ja byłem bez brania, była kolej na następną próbę.</em></p>
<p><em> Na jedną wędkę przywiązałem 15 lb silkworm i mały haczyk nr.8 i jako przynętę dał 15 mm Sea Food z szeregu Top Restart. Drugą wędkę zmontowałem na odwrót. Haczyk dwuzero z  nejmocniejszego drutu, podwiązenie piędziesiątka silon i wszystko zakończył karmnikiem. Na tę wędkę dałem stary truskawkowy kulki haczykowe o średnicy 25 mm. Wyglądało to dokładnie tak samo ociężale jak chciałem. Najpierw zarzuciłem Sea Food i od razu potem</em></p>
<div id="attachment_1125" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><em><a rel="attachment wp-att-1125" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/olympus-digital-camera/"><img class="size-medium wp-image-1125" title="5" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/P1220001-300x269.jpg" alt="" width="300" height="269" /></a></em><p class="wp-caption-text">Wspaniały lustrzeń nazwany „Ostatni Indianin“</p></div>
<p><em> truskawkę, co najdokładniej i jak najbliżej potrafiłem do już zarzuconej instalacji. To była specjalna próba, ale dzięki karmnikarzom wiedziałem, że mogła by być skuteczna. Do trzech godzin miałem na podkładce pierwszą zdobycz na rybią kulki haczykowe. Lustrzeń o masie piętnaście i pół kilograma pozwolił się przechytrzyć. Tego cudownego karpia już raz złapałem kiedy miał dziesięć kilogramów. Radość miałem dwu krotnie</em><em>większą. Następne dwa dni dołączyły jeszcze trzy karpie &#8211; 6 kg, 10,4 kg  i 15,60 kg. </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Karpie rozszyfrowały rzucającą się w oczy instalację (truskawkę) i z uczuciem, że odkryli zasadzkę zaczęli spokojnie się karmić. Jednak nie spodziewali się, że znajduje się tam jeszcze jedna, tak blizko i tak dobrze zamaskowana instalacja. Chodziarz ta metoda nie funkcjonowała zbyt długo i karpie ją w następnych dniach rozszyfrowały, była to duża lekcja, jak dla mnie, tak i dla karpi w Obědovic</em><em>ích</em><em>. Kilkukrotnie tego jeszcze spróbowałem, ale nie miałem branie, tak samo jak karmnikarze. Dlatego powróciłem między karpiaków i starał się łapać karpie z powierzchni. Rozpoczęłą się nowa opowieść…</em></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<h2><strong>Skórkowiec</strong><strong> –</strong> <strong>w samotności</strong></h2>
<p><strong> </strong></p>
<p>Ta przygoda, którą sobie przypomnę w związku ze skórkowcem jest z mniejszej i nie znanej lokacji. Była pewnego rodzaju zakończeniem jednego okresu, kiedy w mej okolicy gnałem za karpiami, które jest najtrudniej złapać i zarazem początkiem drugiego, kiedy zacząłem odwiedzać zagraniczne lokacje. Lubie nasz kraj i karpie ze wszystkimi przeszkodami, które karpiarz musi pokonać, żeby odniósł sukces.  Właśnie w rodzimym kraju, spędziłem najwięcej czasu w nieznanych lokacjach. Obchodziłem jedną po drugiej i stwierdzałem co w nich pływa.  Myślę, że w początkach odnosiłem sukces. Poźniej podejmowałem coraz to wyższe i wyższe cele. Niekiedy być może szukałem i to, czego w wodzie nie było. Miałem kilka ofert połowu karpi za granicą, ale aż na wyjątki zostawałem w domu, na lokacjach, w których chciałem się jeszcze czegoś nauczyć, niż wyruszę w świat. „Ostatnim“ przystankiem, nim zacząłem regularnie odwiedzać zagraniczne rewiry, była dla mnie typowa lokacja. Znowu wybrałem wodę, która nie była zagospodarowana przez związek rybacki i z tego powodu łowiło tutaj tylko minimum rybaków.</p>
<div id="attachment_1126" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-1126" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/olympus-digital-camera-2/"><img class="size-medium wp-image-1126" title="6" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/pískoovna-04-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a><p class="wp-caption-text">Jeden z karpii, który być może jeszcze żyje w ulubionych piaskowniach Łukasza... </p></div>
<p>Krótko mówiąc lokację, gdzie przez wiele lat karp nie był osadzany. Nikogo to tam nie pociągało. To było coś dla mnie. Lubię takie wody. Właśnie tam może przeżyć kilka zapomianych karpi, którzy mają dla siebie szeroką skalę konsumpcyjnej oferty i mogą osiągnąć znaczną masę. Drugą stroną monety jest trudność ich schwytania. Przecież karpie nie mają praktycznie nikogo, kto by im konkurował w pokarmie i swej naturalnej oferty mają dostatek. Z tego wynika, że nie muszą ryzykować i wyszukiwać nasze jedzenie. Ich schwytanie jest bardzo trudne.  Pragnąłem podobnych ryb i wciąż to obowiązuje. Nie złapałem ich zbyt dużo. Ale jestem z nich dumny i będę do końca życia.</p>
<p><em>…to już był niemalże koniec trzeciego tygodnia a ja wciąż nie miałem branie. Zacząłem próbować innych taktyk. Doprowadziły mnie do tego abramisy, które w pobliżu brzegu nie mogłem złapać prędzej, nim wyszedłem z wody po kąpieli. Dno zawsze się przez chwilę zamuliło i potem wyciągałem jednego za drugim.  Przynęty więc próbowałem usytuowywać wzdłuż brzegu, do obszarów płytkich, gdzie abramisy swym ryciem następnie dno zamulały. Dokarmiałem je jeszcze robakami i śrutą, żeby kontynuowali pracę i przygotowywali pole dla karpi. Byli niebywale pracowici. Nawet nie reagowali na kulki haczykowe i ja wierzyłem, że mogło by się to skończyć dobrze. Niestety nie wydarzyło się w ogóle nic oprócz tego, że za biwakiem pojawiła się moja dziewczyna. To oznaczało, że jestem nad wodą ładnych parę dni i mam przed sobą definitywnie ostatni dzień.  Przeprowadziłem się na miejsce, gdzie dostrzegłem wtedy skórkowca i dałem tam dwie wędki, do metrowej głębokości, bezpośrednio pod glony pływające. Z dna rosło mnóstwo łodyg, zdecydowałem się na prezentację przy pomocy patyka. Szesnastkę żyłkę przywiązałem jednym końcem do patyka a drugim do obrotnika nawiązywaka. W ten sposób łapie się z kamiennym balastem, tyle, że zamiast kamienia użyłem patyk. Zanurzyłem go w dno, wnet obok skupiska roślin. Patyk trzeba zanurzyć albo z czuciem, żeby po braniu się z dna wyrwał, albo porządnie na sztywno, żeby zerwała się szesnastka.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em></p>
<div id="attachment_1124" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-1124" href="http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/attachment/lukas-patnacka-078/"><img class="size-medium wp-image-1124" title="7" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Lukáš-patnácka-078-300x238.jpg" alt="" width="300" height="238" /></a><p class="wp-caption-text">Skórkowiec! Kiedy sen zmieni się w prawdę…</p></div>
<p></em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>Zaleta to dobre maskowanie wędki, że zrywająca żyłka prowadzi z pod dna dzięki zanurzonemu patyku  i nie widać ani obrotnik (kawałek tylnego nawiązywaka widać z tyłu). W kamiennych instalacjach widać wszystko. Pod haczyk dałem mięso z martwej małży, którą znalazłem na brzegu i pod nią dałem dla pewności połowę kulki kulki haczykowe, kdyby mi ją abramisy od razu zlikwidowały. Ostatni wieczór i noc pozostawała do końca mych męczarni i ja sobie wciąż życzyłem trzymać w ręku karpia. Każde cztery godziny chodziłem do zatoki z grabiami i grabiłem dno.  Chciałem zwrócić uwagę. O drugiej nad ranę rozpoczęła się akcja, która do końca życia pozostanie w mej pamięci. Wędka ze zatoki zerwała się na szeroką wodę i moja dziewczyna natychmiast ześlizgnęła się z kamienistego stoku, żeby przyszykowała mi łódkę.  I wyruszyliśmy za karpiem. Myślę, że doświadczałem całkowicie identycznego, jako w chwili kiedy wyciągałem swego pierwszego karpia. Bałem się, że mi ucieknie. Tyle dni bez ryby, oprócz jednej nieudanej akcji, kiedy mi karp uciekł,  zbyt nie doda pewności siebie. Wszędzie było pełno trawy i kawałek dalej zanurzone drzewo. „Jak się to skończy“, mówiłem do siebie. Z powodu gromadzącej się trawy w pobliżu przedniego oka, już nie było możliwe wcale zwijać. Pozostawało tylko, złożyć wędkę w łodzi i karpia wyciągać ręką. Już go prawie wcale nie czułem. Wyciągałem do łódki tylko jedno kłębowisko trawy za drugim i stawało się dla mnie oczywiste, że karp jest dawno precz. Ale pod tym ostatnim kłębowiskiem pojawiło się ciało ryby. Zdawało się, że to jakiś mniejszy lustrzeń. Kiedy wyciągnąłem karpia bliżej łodzi, oczy mi o mało nie wypadły z dołków i zacząłem panikować. To on. Skórkowiec! Nigdy tak nie marzyłem żeby ryba była już w podbieraku, jak właśnie wtedy. Umęczył mnie, ale w końcu był mój i już nikt i nikdy nie we</em><em>ź</em><em>mnie mi to przeżycie. Kapria doholowaliśmy do brzegu, położyli go na podkładkę i ja myślałem, że oszaleję z radości. Był to ostatni i zarazem najszczęśliwszy dzień na tej wodzie. A ten skórkowiec? Nigdy o nim nie zapomnę!</em></p>
<p>I jesteśmy na końcu „artykułu“, który pojąłęm na swój sposób. Mam nadzieję, że większość z was zrozumiała, że nie było mym celem zaoferować wam  techniczne ani naukowe opisy. Jeżeli rozumiecie, że chciałem przedewszystkim, żebyście z łowienia karpi mieli tak dużą radość, jak to tylko możliwe, mieli szacunek do ryb i przede wszystkim do pozostałych sportowych rybaków, to żeście zrozumieli mój zamiar. I ja wam za to dziękuję. A co teraz? No idźcie za nimi! Ja już tam jestem. Na miejscu, które przez kilka lat pragnąłem odwiedzić i czekam tam na karpia, który występuje już tylko w kilku nielicznych wodach na świecie… Powodzenia!</p>
<p>Lukáš Krása</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/lapie-swoje-zycie-%e2%80%93-lukas-krasa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wystarczy mieć tylko szczęście?</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2011 11:14:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/lkbaits/?p=1</guid>
		<description><![CDATA[W chwili gdy to piszę, są zimowe wakacje, czas karpiowych targów i wieczorków na pełnych zimowych obrotach. Być może było by lepiej, gdyby już rozpoczął się sezon i trochę odpoczął bym nad ulubioną wodą zupełnie sam, albo z psem, albo &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W chwili gdy to piszę, są zimowe wakacje, czas karpiowych targów i wieczorków na pełnych zimowych obrotach. Być może było by lepiej, gdyby już rozpoczął się sezon i trochę odpoczął bym nad ulubioną wodą zupełnie sam, albo z psem, albo ze swoj<a rel="attachment wp-att-344" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/1-3/"><img class="alignright size-medium wp-image-344" title="1" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/12-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>ą przyjaciółką. Najchętniej od razu powróciłbym do miejsc, które mnie w ubiegłym roku zauroczyły i które do dzisiaj zostawiam dla siebie. Niestety nie mogę machnąć czarodziejską różdżką, żeby się w mgnieniu oka znalec na rewirach, o których często marzę. Więc powracam do nich w swych wspomnieniach.  Przypomina mi się od razu kilka wypraw. Jedna z nich pozostałe przewyższa, nie tylko z punktu widzenia przeżyć, ale i doświadczeniami i zdobyczą. Właściwie zaczęło się tak jakoś niewyraźnie. Dziewczyna zaoferowała mi, że moglibyśmy się udać gdzieś na wczasy nad morze i nareszcie bez wędek. Leżeć plackiem nad wodą, w upałach i jeszcze bez możliwości łowienia ryby? Szalone! Chwilka przekonywania i doszliśmy do porozumienia. Jeden dzień spędzimy na łowieniu, a drugi na turystyce, albo jeździe na rowerze. Oczywiście, że jeszcze nie znałem miejsca naszej podróży, ale n<a rel="attachment wp-att-345" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/2-4/"><img class="alignleft size-medium wp-image-345" title="2" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/22-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>awet gdybym miał łapać karasie u nas w kąpielisku, to cieszył bym się z tego bardziej niż z morskich bestii. Kilka dni zastanawiałem się nad wyborem miejsca wypoczynku. Przetelefonowałem niemałą sumę z kolegą Romanem Orlickým ze Słowacji, który doskonale zna tamtejsze wody. Chciałem odwiedzić Dunaj, ale to by chyba nie było najodpowiedniejsze miejsce dla mojej dziewczyny. Potem przypomniałem sobie wody, dokąd dotychczas nie miałem odwagi pojechać, bo są tam chyba te najgorsze warunki dla wędkarzy. Łowić można tylko w wyznaczonych miejscach, wokół pełno kąpiących się, żaglówek, głośne dyskoteki z kempingów, zakaz łowienia ryb w godzinach nocnych, i dużo innych rzeczy, które zniechęcą większość wędkarzy. <a rel="attachment wp-att-346" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/3-3/"><img class="alignright size-medium wp-image-346" title="3" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/32-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>W przeszłości gromadziłem informacje o tych wodach. Jestem świadom tego, że do tych rewirów karpiarze zbytnio się nie pchają i wątpię by to się zmieniło w tegorocznym sezonie. To jest to o co mi chodziło! Kiedy przybyliśmy na miejsce, wykupiłem tygodniowy pobyt na kempingu. Rozłożyłem biwak jak najbliżej wody, tak żebym miał jak najwięcej prywatności. No i moja dziewczyna – ta już się opalała. Usiadłem i na chwilę zamknąłem oczy. Ten hałas, ci wszyscy ludzie, tutaj nie wytrzymam- mówiłem do siebie. Wziąłem pompkę, nadmuchnąłem łódkę i wyruszyłem na wodę. Trochę się uspokoiłem. Pływałem kilka godzin i w mej głowie zaczęło się piekło. Wymyśliłem taki plan, który byłby odpowiedni raczej dla wojska, a nie na wczasy z dziewczyną, która oczywiście o niczym nie wiedziała.<a rel="attachment wp-att-347" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/4-4/"><img class="alignleft size-medium wp-image-347" title="4" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/42-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a> Już byłem w swym żywiole i mój mózg przełączył się na inny poziom, który nie ma nic wspólnego z normalnym życiem. Zakarmiłem trzy wybrane miejsca po cztery kilogramy kulek i pelletu. Kiedy wróciłem do kempingu, powiedziałem do Gabiny, że jutro wyruszamy na ryby. O dziwo zgodziła się. O 4 nad ranem zadzwonił budzik. Wrzuciłem wszystko do łódki, jeszcze jamnik Miky i wyruszamy. W szarości przybywam na miejsce. Wyłączam silnik elektryczny i po cichu wzdłuż szuwarów dopływam do brzegu. Gabina w absolutnej ciszy rozłożyła śpiwór żeby jeszcze pospać. No a ja byłem już w swym żywiole. W ubraniu wędkarskim stałem w wodzie zestawy zarzuciłem w miejsca, które wcześniej zakarmiłem. Cudo, na jednej wędce pływająca kulka, a na drugiej zadipowana tonąca. Nawet nie dokarmiałem, żeby nie płoszyć ryb. Przewidywałem, że są tam. <a rel="attachment wp-att-348" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/5-4/"><img class="alignright size-medium wp-image-348" title="5" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/52-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Wszystko było przygotowane, ponton ukryłem w lesie, zaś zza zarośli wystawały tylko czubki wędek. Nie lubię, jak ktoś wie, że tam jestem, więc się maskuję, chociaż nie jest to konieczne. Być może zdziwicie się, ale od razu widzicie na wodzie dużo więcej, niż gdybyście sobie rozłożyli krzesło bezpośrednio na brzegu obok swoich wędek. Oczywiście, że mówię o łowieniu ryb na małym dystansie. Usiadłem na skraju śpiwora i zacząłem zwracać uwagę na przyrodę. Byłem zauroczony. Często sobie myślę, że niektórym na tych momentach wogóle nie zależy. Gonią za kilogramami, sensacemi i rekordami, bez względu na wszystko. Nie wspominając o słownych potyczkach, nieprzyjemnych dyskusjach i konkurencyjnych walkach. Ze wszystkich tych gnębiących <a rel="attachment wp-att-349" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/6-4/"><img class="alignleft size-medium wp-image-349" title="6" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/61-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>myśli wyrywa mnie ta najpięknięjsza melodia na świecie. To ten drugi świat, z powodu którego to wszystko robię – pierwsze branie. Karp od razu obrał kierunek w stronę lilii wodnych i ja od razu pognałem za nim. Po klatkę piersiową w wodzie, z podbierakiem za pazuchą i wygiętym czubkiem wędki balansowałem pomiędzy korzeniami lilii wodnych. Karp po chwili pojawił się na powierzchni wody, a ja podebrałem swą pierwszą rybę. Przyszedłem pokazać ją Gabrieli. To była piękna ikrzyca. Był to cudowny karp i cudowne przeżycie! Kiedy położyłem go na macie, kulki z niego dosłownie wyciekały, a dla mnie stało się oczywiste, że na dnie już dawno niczego nie ma. Po sfotografowaniu ryby, złożyłem drugą wędkę i zacząłem się natychmiast pakować. &#8211; Musimy się przeprowadzić &#8211; powiedziałem do przyjaciółki.<a rel="attachment wp-att-350" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/7-5/"><img class="alignright size-medium wp-image-350" title="7" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/72-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a> Ta miała w mgnieniu oka spakowany śpiwór i parasol, więc mogliśmy wsiąść do łódki. Jeszcze zanim wyruszyliśmy do innego miejsca, zakarmiłem następnymi 4 kg kulek na wypadek, gdybym chciał tutaj powrócić. Przed sobą miałem jeszcze pół dnia i to było dość czasu na to, żebym mógł mieć drugie branie. Drugie miejsce było oddalos ok. 800 m. Cichaczem dobiliśmy do brzegu i w ciągu pięciu minut zestawy znajdowały się na dnie. Koło szóstej wieczorem znowu uśmiechnęło się do mnie szczęście. Tym razem branie nastąpiło na nadipowaną kulkę. Po półgodzinnej walce podebrałem potężnego lustrzenia &#8211; No popatrz, a ponoć ich tu nie ma – powiedziałem do Gabiny. Do zmroku nie pozostawało zbyt dużo czasu i zdecydowaliśmy, że popłyniemy z polotem do kempingu. Kąpiący się pakovali ręczniki, a ja miałem minę, jak gdyby cały fiat należał do mnie. Nie podejrzewałem, że pierwszego dnia bědě powracał z tak dużą zdobyczą. <a rel="attachment wp-att-351" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/8-3/"><img class="alignleft size-medium wp-image-351" title="8" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/81-e1306152521752-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a>Po prostu czułem się świetnie. Wiedziałem, że taktyka jest właściwa. Tylko ten drugi wyjazdowy dzień bez ryb, który mnie czekał, trochę mi zakłócał plany. Spakowałem wędki i psychicznie przygotowywałem się do pieszej wycieczki, którą obiecałem przyjaciółce. Rankiem pojawiła się nadzieja. Zaczęło kropić. &#8211; Gabrielo w takiej pogodzie przecież nie można się przechadzać, pójdziemy na ryby i zobaczymy czy się rozpogodzi &#8211; powiedziałem. Nim usłyszałem odpowiedź, już byłem ubrany w nieprzemakalną kurtkę i wkładałem rzeczy do łódki, przykrywając je płachtą. W końcu wskoczyła Gabina z naszym jamnikiem. Więc radośnie podążałem na zakarmione miejsca. Wiał silny wiatr i deszcz się nasilał. Musiałem zatem wybrać najbliższe miejsce. Po piętnastu minutach dobiliśmy do brzegu. Nieprzyjemna pogoda odbijała się na humorze Gabiny, która kurczyła się pod parasolem. Przynęty powędrowały na dno i moja dusza miała spokój. Wiatr i deszcz stale się nasilał. &#8211; Hmm, no to chyba niedobrze &#8211; mówiłem do samego siebie. Moja dziewczyna o dziwo wyglądała dzielnie, ale chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że jedyna droga powrotna prowadzi przez wodę, gdzie pojawiały się wciąż większe fale. <a rel="attachment wp-att-352" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/9-4/"><img class="alignright size-medium wp-image-352" title="9" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/92-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Nagły spław na powierzchni wciągnął mnie do zupełnie Innem świata. W krótce drugi i nie trwało zbyt długo, a już stałem w wodzie i walczyłem z nim. Bez peleryny i bez kaloszy, pognałem w ubraniu do wody. Całkowicie przemoczony, ale szczęśliwy wyniosłem na brzeg potężnego lustrzenia. Samopoczucie od razu polepszyło się, jak po machnięciu czarodziejską różdżką. Czas mijał i z nadejściem szarości stało się dla nas jasne, że wypłynięcie na wodę jest niemożliwe. Trzeba było przeżyć burzliwą i bardzo chłodną noc na jednej poduszce z naszym psem. Dużo nie spałem. Sprawdzałem czy ryby są aktywne. Pomimo silnego wiatru, deszczu i mgły, od czasu do czasu słyszałem pluski. Wiatr przypędził je wprost do brzegu, nie mogłem czekać. O czwartej rano, na gołe ciało wciągnąłem zimne wodery i pelerynę. Jedną wędkę zarzuciłem za szuwary. Nagle zapaliła się dioda, która rozpoczęła kilkugodzinne szaleństwo w wolno milknącym deszczu. Karpie zrobiły się niesamowicie żarłoczne. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy jednego przytrzymywała <a rel="attachment wp-att-353" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/10-3/"><img class="alignleft size-medium wp-image-353" title="10" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/101-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Gabriela już w podbieraku, a ja drugiego brałem na ręce, stojąc po pas w wodzie. Długi czarny lustrzeń z rozrzuconymi łuskami mierzył 103 cm! Miarki co prawda niemiałem ze sobą, ale zrobiliśmy podziałkę na macie, żebyśmy po powrocie do domu znali jego długość. Były to naprawdę duże ryby! Cud! Na Boga, ale miałem szczęście. Ten dobry nastrój, który nam towarzyszył w tak straszliwych warunkach, jest nie do opisania. Nawet nie było czasu myśleć o tym, że jest nam zimno, że już nie mamy nic do jedzenia ani do picia (byliśmy wyposażeni na jeden dzień). Wbrew temu wszystkiemu byliśmy szczęśliwi. Niestety biwak zburzyła wichura, więc zapasy i rezerwowe ubranie było również mokre. Musieliśmy spakować rzech i uciekać się do domu. Podczas drogi powrotnej udaliśmy się do pobliskiego domu towarowego, żeby się ogrzać i zakupić jedzenie. Po ciepłej herbacie zrobiło się nam lepiej i chociaż na zewnątrz wciąż jeszcze była mżawka, zdecydowaliśmy, że moglibyśmy się jeszcze gdzieś udać. <a rel="attachment wp-att-354" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/12-2/"><img class="alignright size-medium wp-image-354" title="12" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/121-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Gabriela zakupiła tanie ubranie, a ja już wpatrywałem się w mapę i zastanawiałem się którędy udamy się do domu, by minąć jakąś ciekawą wodę. To było jasne, że jeśli dobrnę do jej brzegu, nie odjadę bez zarzucenia wędek. Myślę, że Gabina była tego świadoma, więc udaliśmy się właściwie ponownie na ryby. Pomimo tego,że trochę znałem wodę, kierowałem się bardziej kierunkiem wiatru, który ogarnął cały obszar. Fale zmierzały do zatoki w starej stoczni. Nie było się nad czym zastanawiać, po prostu tam zarzuciłem 30 m od brzegu w stronę zamulonego pasa, gdzie prawdopodobnie była płytka woda. Tym razem na obie wędki dałem pływaki zanurzane w płynnym pożywieniu Bacterie Septic. Ten produkt wydziela podobny aromat jako martwa małża. Wierzyłem, że wiatr zapędzi martwe ciała wodnych zwierząt do zatoki i ta przynęta będzie zatem najodpowiedniejsza. Do północy się nic nie wydarzyło. <a rel="attachment wp-att-355" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/13-2/"><img class="alignleft size-medium wp-image-355" title="13" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/13-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Woda definitywnie się uspokoiła, a ja ściągnąłem wędki. Gabriela poszła spać, a mnie się nie chciało, więc uruchomiłem samochod i wyruszyłem na rekonesans nad inną pobliską wodę. Zakarmiłem 3 kg kulek. Za godzinę byłem z powrotem, a Gabina czując na moich dłoniach zapach kulek już wiedziała, że ta wyprawa skończy się gdzie indziej. Rankiem trochę zaspałem, więc zarzuciłem później niż zamierzałem. Pozostawały dwa dni do końca ulropu. Siedziałem na starej łódce i cieszyłem się z tych ostatních chwil. Od czasu do czasu miózy chmurami pojawiało się słońce. Po chwili lekko opadł swinger. Podszedłem bliżej wędki i śledziłem czubek. Nieznacznie dygotał. Dla pewności zaciąłem. Nagle poczułem opór. Parę razy już zetnąłem się z podobnym holem i była to zazwyczaj ciężka stara ryba, albo mały karp zaplątany w kłebowiska trawy. Około 10 metrów od brzegu stało się to jeszcze cięższe. <a rel="attachment wp-att-356" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/14-2/"><img class="alignright size-medium wp-image-356" title="14" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/14-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Już po prostu nie dało się dalej. Musiałem wejść do wody. Po chwili zauważyłem kawałek płetwy grzbietowej. Był to potężny karp. Ryba stała w miejscu, a ja byłem zdziwiony, że była całkowicie spokojna. Kiedy starałem się ją podebrać, nie dało się. Dopiero wtedy zrozumiałem, że ona właściwie ugrzęzła w płytkiej wodzie. Więc podbierak położyłem na nią i tak trochę komicznie wciągnąłem do siatki. Karp zaczął nareszcie walczyć, ale już było za późno. Był w podbieraku. Czym bardziej zamulona woda odkrywała ciało karpia, tym bardziej byłem zszokowany. &#8211; Co to za karp, chodź pomóż mi, podaj matę! &#8211; wołałem do Gabiny. Był potężny, ciężki i majestatyczny. I chyba szerszy niż dłuższy. Jeszcze nigdy podobnego nie złowiłem. Długo po<a rel="attachment wp-att-357" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/15-2/"><img class="alignleft size-medium wp-image-357" title="15" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/15-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a> wypuszczeniu go na wolność byłem całkowicie zauroczony. Jeszcze kilka razy patrzyłem na niego na ekranie aparatu i nagle usłyszałem &#8211; No to dokąd wyruszamy teraz? – Roześmiałem się i nie musiałem niczego mówić. Miałem przecież podkarmione miejsce na pobliskiej wodzie. Mógłbym długo opowiadać co tam się działo, ale zdradzę tylko, że złowiłem trzy potone sztuki około 12-15 kg. Ich fotografie jeszcze przez jakiś czas pozostawię dla siebie. Dlatego, że znalazł się też na nich w tle charakterystyczny most, po którym można łatwo rozpoznać łowisko, a ja chcę to miejsce utrzymać w tajemnicy. Jaki byłby ze mnie wędkarz gdybym nie miał jakiegoś tajnego miejsca? Wierzę, że każdy z Was również ma takie tajne miejsce. To był tydzień, który długo bědě wspominał. Udało mi się w ciągu siedmiu dni złowić kilka cudownych ryb i to na trzech różnych wodach. Spytacie pewnie czy to tylko kwestia szczęścia? Jednak samo szczęście nie wystarczy. Odpowiednie zanęcenie, wybranie dobrego miejsca, dobra strategia, właściwy końcowy zestaw, to wszystko pomaga, więc weźcie kije i wyruszajcie szczęściu naprzeciw!</p>
<p><a rel="attachment wp-att-359" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/17-2/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-359" title="17" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/17-180x110.jpg" alt="" width="180" height="110" /></a><a rel="attachment wp-att-360" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/18-2/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-360" title="18" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/18-180x110.jpg" alt="" width="180" height="110" /></a><a rel="attachment wp-att-361" href="http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/attachment/19/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-361" title="19" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/01/19-180x110.jpg" alt="" width="180" height="110" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/is-luck-enough/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bułgarska dzika okolica</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 09:00:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaitspl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.pl/?p=1228</guid>
		<description><![CDATA[W Bułgarji chwytałem na kilka obiecujących wodach, ale niestety pomimo jeziora Ovčarica stwierdziłem, że większość rewirów jest splądrowana. Znalazłem tam dziką okolicę, która mnie na pierwszy widok oczarowała. Musiałem się tam wyprawić jak  najprędzej. Była to rzeka Dunaj i jej &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-1229" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/olympus-digital-camera-3/"><img class="alignright size-medium wp-image-1229" title="1" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/27upravený-240x300.jpg" alt="" width="240" height="300" /></a>W Bułgarji chwytałem na kilka obiecujących wodach, ale niestety pomimo jeziora Ovčarica stwierdziłem, że większość rewirów jest splądrowana. Znalazłem tam dziką okolicę, która mnie na pierwszy widok oczarowała. Musiałem się tam wyprawić jak  najprędzej. Była to rzeka Dunaj i jej odnogi rzeki.</p>
<p>Ale to już na łódce szukałem miejsca. Wszystkie laguny i jeziorka są prawie nieprzystępne. Przedostać się do wody kosztowało mnóstwo sił. Na koniec znalazłem ślubione miejsce. Mogłem wynosić rzeczy na brzeg. Ponieważ byłem całkiem zmęczony z drogi z  Republiki czeskiej, wyrzuciłem pręty do wody z PVA paczką do przestrzeni. Głębokość była przedemną około 1m. Do ćmy dużo czasu nie pozostawało a tak ostatnie minuty ofiarowałem obserwowaniem powierzchni wody. Woda w ogóle nie żyła. Czasem wyskoczyła mniejsza ryba, ale jako karp to nie wyglądało. Zaczęło padać i my z kolegą schowaliśmy się pod jeden parasol. Jest mi żal swego brygadzisty, który skarżył się na plecy i wyzywał do wariatów. Właśnie spać na mokrej i nierównej ziemi a do tego jeszcze w starszym wieku nie jest przechadzką w różowym ogrodzie. Padało całą noc a nad ranem na szczęście trochę przestało. Woda trochę się zanieczyściła a my nie mieliśmy ani jednego zamachu. Był czas znowu przerzucić i dokarmić procą. Kolega tymczasem spekulował nad  nawiązaniem a ja udałem się obserwować wodę na małym kajaku.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-1230" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/dsc_1233/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1230" title="9" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_1233-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>Przepłynąłem między krzakami i pomiędzy pniami drzew. Lornetką obserowałem ptaki i bóbry. Czasami woda się zakaliła, ale nic ciekawego. Według wiosła głębokość była tylko pół metru, także można całkiem śledzić wielkość ryby. Jadę tak cicho jak tylko potrafię. Ryby bardzo są płoche. Słońce grzeje a woda się zagrzewa. Gniażdżące ptaki pobliż mnie ani się nie poruszają.  Robią, że tam nie są a ja ,staram się wyglądać, że tam wcale nie jestem i że ich nie obserwuję. Nie zwracam na nich uwagę a dlatego one są spokojne. Takie zasady sobie z ludźmi z tej okolicy stanowiłem a każdemu to odpowiada. Kawałek ode mnie widzę coś pływać po powierzchni. Wygląda to jak hipopotan, ale wiem, że nie jestem w Afryce. Przybliżam się i poznawam utopionego dzika. Przestaję wiosłować i przybliżam się do niego. Od martwego zwierzęcia podnosi się błoto i miliony baniek. Na mój kajak zmierza duża fala Zeby to były karpie? Jest to dosyć możliwe! Tyłem łódki zajeżdżam do krzaków, chwytam się gałęzi i spokojnie obserwuję co będzie następować. Od trupu jestem daleko chyba tak 15m. Odczuwam typowy zapach rozkładającej się masy mięśniowej. Wiem, że ten zapach karpie bardzo lubią. Ciągle się trzymam krzaka i czekam. Nie trwało długo a w pobliżu zaczynają się podnosić następne bańki. Za chwilę w odległości diesięciu metrów ode mnie wyskakuje karp. Wylękałem się a zaraz słyszę stację nadawczą. Vlasta informuje mnie o tym, że słyszał wyskoczyć karpia, gdzieś w mej blizkości.Odpowiedziałem mu, że wyskoczył zupełnie u mnie. Był olbrzymi a jego waga <a rel="attachment wp-att-1238" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/snimek-020/"><img class="alignright size-medium wp-image-1238" title="10" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Snímek-020-240x300.jpg" alt="" width="240" height="300" /></a>myślę, że była około 20kg. Byłem szczęśliwy, że zobaczyłem pierwszego karpia a właśnie tak dużego. Zupełnie rozpaliło mnie to do łowienia. Zacząłem poszukiwać miejsca skąd dosiągnelibyśmy tutaj z nasadką. Jedyne możliwe miejsce to było drzewo a drugą możliwością był kajak. Niestety ani jedna z tej warianty nam nie odpowiadała. Brzeg był błotnisty a bardzo dużo było tam ciernistych krzaków absolutnie to było niedostępne miejsce. Co teraz? Przesunę dzika na lepsze miejsce? Nie wiem. Jadę się popatrzeć dalej. Tam gdzieś za drzewa i krzewy. Przepłynąłem mniejszym kanałem a przede mną się rozciąga staw, do którego zmierza woda z czterech lagun. Ogromnie podoba mi się to miejsce. Zauważyłem i brzeg, który jest dostępny. Przywiązuję kajak za gałązkę i wspinam się na drzewo. Powierzchnia jest żywa a czasami można zobaczyć poruszać się karpia.  Już teraz widzę, że nie mogę tracić czasu i szybko muszę śpieszyć za Vlastou, aby zkonzultować me plany. Opowiadam mu co widziałem i popisuję głębokości. Także pilnuję nasz obóz a na wytypowane miejsce jedzie popatrzeć sam. Powoli zacząłem pakować rzeczy, ponieważ wiedziałem że będziemy się przeprowadzać.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-1234" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/olympus-digital-camera-6/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1234" title="2" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/P1010034-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a>Za ciemna dotarliśmy na wytypowane miejsce i budujemy obóz, który ma do spełnienia swej nazwy bardzo daleko. Przebywamy także pod parasolem a śpimy na trzcinie. W nocy jeszcze zaczęło padać. Na szczęście trochę było cieplej, ale i tak słyszałem Vlastu ciężko oddychać. Rano pierwszy raz widzimy słońce i kolega sobie nagrzewa plecy i swój śpiwór. Ja już rzucam do miejsc, gdzie myślę, że karp będzie. Ołów mi doleciał do środka kanału a po piersi w wodzie chcę przeciągnąć żyłkę wędkarską z prętem przez trzcinę. Wpichuję widelce a opynowywuję je. Pozostałe pręty w pobliżu 25m od siebe narzucamy kawałek od brzegu. Pręty przywiązujemy do drzew sznurkami a następnie nastawiamy urządzenie na odbiór. Zakarmiamy przed każdą montażą i idziemy dalej od wody. Chwytamy naprawdę kawałek od brzegu a tak pilnujemy jak tylko potrafimy. Cichutko skrywamy się za krzaki i czekamy co będzie się dziać. Nie działo się w ogóle nic. Karpie o nas wiedziały. Dopadające ołowia na powierzchnię, wylękane zwierzęta, żyłka wędkarska, wspinająca się kolumna wody, ruch, dopadająca przynęta… Wszystkie te faktory były przeciwko nam. Niewiarygodne lękliwe ryby byly w momencie  precz. Nasza taktyka musiała się zupełnie zmienić!</p>
<p>Z apteczki wyciągam węgiel kamienny a Vlasta przynosi <a rel="attachment wp-att-1233" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/olympus-digital-camera-5/"><img class="alignright size-medium wp-image-1233" title="8" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/P1010017-224x300.jpg" alt="" width="224" height="300" /></a>jakieś rośliny z  iłem i gliną. Nabarwiamy sobie oblicza, ręce i szyję. Jak patrzę na Vlastu chce mi się w duchu śmiać. On również śmieje się ze mnie. W momencie przypadamy sobie jak  paragani w żadnym razie nie rybacy. Sciągamy pręty i przewiązujemy. Nasza końcowa montaż nie jest wcale skomplikowana. Składa się tylko z haczyka boiliesu a małego robaczka. Nic więcej, nic mniej. Jesteśmy przygotowani, naciągamy spodnie do brodzenia. Do kapes dawamy parę perełek, jeden pręt a udajemy się każdy swoją drogą. Staramy się dotrzymać odległość, z powodu pomocy, jak by się coś przytrafiło albo jeżeli by chwyciła się jakaś duża ryba. Starym prętem odgarniam gałęzie, które mi zabraniają w przejściu. Zabraliśmy ze sobą typowo stare rzeczy. Oczekiwaliśmy groźne warunki dla naszych narzędzi. Koniecznie dotarłem do miejsc gdzie chciałem. Stoję w wodzie i narzucam pod krzak oddalony chyba dziesięć metrów ode mnie. Zyłkę wędkarską pobliż mnie przypichuję małym kijem do dna a popuszczam szpulke, żeby się dokonale położyła. Obserwuję bańki podnoszące się na powierzchnię. Po cichu jeszcze dokarmiam. Widzę poruszać się ryby, obserwuję jak się karmią. Ożerają krzaki, zbierają muchy i benetyczne organizmy. Tylko moje perełki ignorują. Telefonuję stacją nadawczą kolegowi, który chwyta z innym rodzajem boilii. Stwierdzam, że ma podobne wyniki jak ja. Ryby takteż lokalizował i karpie nie zwracają uwagi na boilie. Dwa dni próbujemy różne kombinacje dipów, esencje, atp. Wynikiem jest tylko parę małych ryb. Co teraz? Vlastimil nadal próbuje chwytać na gąsienice, ślimaki i małże. Takteż nic. Jesteśmy bezradni.</p>
<p>Wspomniałem sobie jeszcze na boilie <a rel="attachment wp-att-1232" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/olympus-digital-camera-4/"><img class="alignright size-medium wp-image-1232" title="3" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/P1010004-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a>mieszankę, z którą napełniałem ostanie wolne miejsce w mym plecaku. Znów każdy z nas odszedł indziej do przyrody, żeby przynieść mnóstwo  kwiatów, liści i korzonków. Pozostawiliśmy je, żeby zaschły a rozkruszyliśmy je do suchej mieszanki. Z kombinacji organów roślin (dziki czosnek, tymian a ty ostatnie nie znałem) znikł niezwykły zapach. Wytworzyłem nowe ciasto a pokrajałem je na rolke. Te potem Vlasta ugotował i rozkrojił. Nowe boilies trochę wyschły a my wyruszyliśmy z nim w teren. Nie był to aż taki niezwykły umysł, ale w beznadzieji już wypróbowaliśmy wszystkiego. Zaczęło padać i ryba ciężko się lokalizuje. Uświadamiam sobie, że i karp będzie gorzej widzieć a krople dopadające na powierzchnię będą przegłuszać moje otrzęsy.</p>
<p>Trochę wiem, gdzie się znajduje ryba a tak według przeszłych znajomości narzucam. Haczyk z boilies po dopadnięciu na powierzchnię nie zrobił żadnego szumu. Woda z kapelusza mi ciekła z tyłu szyji a ja trzepałem się jak osika. Pręt raczej położyłem na gałęzie a lewą ręką trzymałem żyłkę wędkarską. Kolana mnie bolały, nie było miejsca gdzie siadać. Mogę się tylko oprzeć o drzewo. Rozmyślam nad Vlastou, jeżeli się nie poddał i nie poszedł spać. Nagle poczułem szkubnięcie do palca wskazującego i zasiekam. Woda się zanieczyściła a coś pod powierzchnią spowodowało dużą falę. Mam chyba karpia. Przeskakuję krzaki, gałęzie uderzają mi w okolicach oczu a ja brodzę się za nim. Idę dalej i dalej. Woda mi się wlewa do butów a karp sobie szuka głębsze miejsca. Czuję naprawdę ciężką rybę. Telefonuję stacją nadawczą o pomoc. Nadeszła chwila na którą czekałem. Według ciągnięcia sądzę, że mam cześć z silnym dunajakiem. Karp zmierza do brzegowych partii. Tam gdzie są potopione drzewa i krzaki. Właśnie jak to oczekiwałem. Staram się rybę cisnąć pomimo, obok przeszkody. Ma ogromną siłę. Jej kierunek znalazł cel a krzaki się zatrzęsły. Poczułem jak mi żyłka wędkarska trze między gałęzie. Bojownik rzuca głową, w jedną i drugą  stronę i chce przetargnąć złączenie między nami. Trzymam napiętą żyłkę wędkarską, aby mi nie wypadnął haczek i czekam co będzie się dziać. Nie czuję ciągnięcie, ryba się zatrzymała. <a rel="attachment wp-att-1237" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/olympus-digital-camera-9/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1237" title="4" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Snímek-019-300x274.jpg" alt="" width="300" height="274" /></a>Chyba jej nie zgubiłem, mówię sobie. Nie jest tu, czuję ją. Krzaki znów się otrząsają a ryba z łuskami wypływa na wolną wodę. Uspokajam się i przeciągam się z rybą o żyłkę wędkarską. Vlasta jest za mną przygotowany z podbierakiem. Wszyscy jesteśmy po cichu. Staram się rybę dostać na powierzchnię. Zobaczyłem jej końcową płetwę. Całkiem słuszne wiosło. Jeszcze parę uderzeń a karp wygląda, że jest wysilony. Położył się na stronę i kolega stara się rybę wepchnąć do małego podbieraka. Jeszcze końcowa płetwa i jest nasza. Zaraz rybę ważymy a waga pokazuje 18,5kg po odejmnięciu sak. Dopiero teraz sobie uświadamiam co za podarunek otrzymałem na dziesiejsze urodziny. Parę szybkich zdjęć i ogromne ciało straca się w wodzie. Mam pełne buty rybackie wody a jestem cały mokry. Moje ciało gorączkuje, karpia gorączka do mnie dotarła. Miałbym wymienić sobie ubranie nad tym w ogóle nie myślę. Satram się jak najszybciej znów wrzucić pręty. Nawlekam identyczne perełki a boilies spadujena na dno. Vlasta przynosi mi widelce, nastawiam odsłuchiwacz a muszę iść powinnie się przebrać do obozu. Prędzej otrzymuję parę łyków wódki a potem suche ubranie. Mam suchą tylko termobieliznę. Włażę na chwilę do śpiworu. Nagle słyszę odsłuchiwacz. Szybko, szybko! Przemoczone buty rybackie bardzo źle się ubierają. Staram się jak najszybciej potrafię. Uciekam krętą drogą do mego odległego prętu. Zakopuję i tracę kawałek z butów rybackich. Przeskakuję przez następne cierniste krzewy i roztargnąłem sobie drugi but rybacki. Pręt już widzę jest blisko. Szpulka nawijarki powoli się otacza. Dobiegnę i zasiekam. Jest późno, ryba się zaplątała do drzew. Przebiegam różnie między gałęziami a po żyłce wędkarskiej staram się znaleźć tą właściwą drogę w stronę ryby. Po chwili udało mi się ją uwolnić a w podbieraczu otacza się jeszcze piękniejsza ryba. Pięknie żółty lysec. Załatwiam jeszcze trzy szybkie fotografie a żółte ciało mi zakiwało płetwą. Stoję na brzegu w mokrej bieliźnie, z zębami przypominającymi dzięcioła.</p>
<p>Zadne stękanie musisz szybko narzucić, odpowiedział <a rel="attachment wp-att-1236" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/olympus-digital-camera-8/"><img class="alignright size-medium wp-image-1236" title="5" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/P1010042-224x300.jpg" alt="" width="224" height="300" /></a>Vlasta. Jest 10°C a ja biegam w przemoczonym piżamie. Moja montaż jest znów narzucona, tp jest teraz ważniejsze. Dopiero teraz mogę się iść rozebrać i wskoczyć do śpiworu, tak jak mnie przyroda stworzyła. Przykro mi, że nie mogę pozostać u prętu jak Vlasta. Niż tam dobiegnę wszystko może być już stracone.</p>
<p>Niestety nie mam nic suchego, jest mi zimno a właśnie dlatego muszę zostać w śpiworze. Ale za chwilę wszystko było inaczej. Odsłuchiwacz jest w porządku, ale w stacji nadawczej ozywa się: „rób, rób karp“! Znowu do przemoczonych butów, ach jej… Drzewa się trzęsą, gałęzie trzeszczą a ja uciekam, jakby mnie prześladowały dzikie pszczoły. Za chwilę jestem tam z podbieraczem w ręce. Widzę jak twardo opiera się do ryby. Naprawdę żadne mówienie prosto z mostu. Ryba nie ma szans. Już jest na powierzchni a ja podbieram rybę z łuskowym ciałem. Ma 15,5kg. Oba jesteśmy przemoczoni, ale szczęśliwi. Deszcz zesila a woda więcej się zanieczyszcza. Zamachy pojawiają się prawidłowo. Ryby mają chęć a my jesteśmy w swojim żywiole. Kolega jest już także cały przemoczony. Wszystkie rzeczy idą teraz na dugą kolej. Jesteśmy tutaj my i karpie, którym nasza nowa boilie smakuje. Za chwilę stoję znów przemoczony w bagnie a czuję ogromne ciągnięcie ryby. Jest bardzo silna o wiele więcej niż ta przedtem. Tworzy się mgła, nie widzę ani 3m a tak mogę jej kierunek posądzać tylko według szpica prętu. Jest ode mmnie 10m i słyszę jej olbrzymie rany o powierzchnię. Jest przepleciona około wierzb a moje szanse są zerowe. Ryba jest silniejsza i moja żyłka wędkarska odmawia. Wygrałam&#8230;</p>
<p><a rel="attachment wp-att-1239" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/snimek-034/"><img class="alignleft size-medium wp-image-1239" title="6" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/Snímek-034-300x235.jpg" alt="" width="300" height="235" /></a>Przezwyciężamy następne karpie. Swojim ciałem przypominają koniecznie prawdziwe dunajaki. Mają około 1m są ich tylną płetwą jakoby należała do innej ryby. Niestety wojowników nie można wyfotografować doprawdy super, ale łowimy dalej. Vlasta mi mówi abym popatrzył pod powierznię wody. Wydaje mu się, że woda podnosi się w górę. Idę na miejsce, gdze zrobiłem sobie  zacięcie do drzewa. Było zatopione, ręką zjeżdam w dół po korze drzewa i stwierdzam, że woda podniosła się o 15cm i ciągle jej przybywa. Mgła, deszcz, zimno i do tego jeszcze to tj. piękne. Spotykamy się w obozie i domawiamy się co będziemy robić dalej. Rozumniejszy z nas postanowił (ja to nie byłem), że wycofamy się. Argumentuję, że nigdzie nie pójdę, kiedy tak biorą. Szybko podnosząca się powierzchnia wody zmieniła mój pogląd. Zacząłem się bać a Vlasta był także nerwowy. Rzucamy wszystko do łódki, tak jak to potrafimy. Wszystko na jedną gromadę. Tylko to najcenniejsze (fotoaparaty) układamy do wojennych nieprzemakalnych skrzynek. Tak szybko nigdy nie byliśmy spakowani. Woda podnosi się i podnosi a brzeg, na którym mieliśmy obóz jest pod wodą. Woda jest już wyżej niż nam mówił starzec bułgarski. Teraz już naprawdę bardzo się boję. Łódkę mamy na wodzie i ja włażę do małego kajaku. Przywiązałem się do niego sznurą w przypadku jak bym wypadł. Vlasta mi jeszcze nawleka kamizelkę.Wyjeżdżamy. Ponownie  prześladuję Vlasty. Woda się tylko huśce. Dobra orientacja kolegi i w dużej mgle teraz czuję się spokojnie. Jestem zupełnie mimo. Powierzchnia wody faluje się coraz więcej a wiem, że przybliżamy się pobliż rzeki. Już ją słyszę. Do tego nie możemy wjechać, myślę sobie. Na głos nic nie mówię, Vlasta by mnie jednakowo nie słyszał. Mgła powoli straca się, ale na drugą stronę zaczyna się ściemniać. Jesteśmy obok wzburzonej rzeki i wpływamy do niej. Tutaj, ale nie mieliśmy wjeżdżać. Łódka lata ze strony na stronę. Ogromne wiry zagrywają  z nami. Siedzę tyłkiem już w wodzie a manipulacja z kajakiem jest gorsza i gorsza. Jesteśmy w końcach, to nie jest możliwe dać sobie z tym rady. Vlasta mnie zakrywa swoją łódką. Nie poddajemy się i walczymy z dużą rzeką z wszystkich sił&#8230;</p>
<p>Mieliśmy doprawdy szczęście i całą drogę <a rel="attachment wp-att-1231" href="http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/attachment/dsc_1338/"><img class="alignright size-medium wp-image-1231" title="7" src="http://www.lkbaits.pl/wp-content/uploads/2011/08/DSC_1338-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a>powrotną do domu mówiliśmy sobie, że to już nigdy nie chcemy zażyć. Już nigdy nie pojedziemy w te miejsca a już w ogóle nie na małej łódce i nadmuchanym kajaku. Przyjechaliśmy do domu i udawaliśmy, jakby nic się nie przytrafiło. Nie mogliśmy przecież w domu opowiadać w jakim niebezpieczeństwie byliśmy. Miesiąc później siedzieliśmy na Mušovských jeziorach w Republice czeskiej. Było 40 ºC a my roztapialiśmy się na betonowych schodach a w powietrzu czuli asfalt. Słońce się schowało a nas czekało nocne pilnowanie straży rybackiej. Całą noc pilnowaliśmy kierownika gospodarstwa rybackiego, żeby mogliśmy sobie coś złowić. Byliśmy zmęczoni a nasze rozczarowanie było zbytnio wielkie. Nie było to, ale z powodu ryb, ale z powodów bezsensownych zakazów, ludzkiej zazdrości, złości i rosnącej bjurokracji. W tej chwili zrzekliśmy się wspólnie, że tak nie będziemy tracić swój czas a że sobie po swoje przeżycia i niezwykłe przygody musimy zajechać indziej. Przecież żyjemy tylko raz! Ani nie musieliśmy długo rozmyślać, gdzie pojedziemy. Przecież z powrotem do dzikich krajów, gdzie ci co doprawdy chcą, znajdą rybacki raj.</p>
<p>Lukáš Krása</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/bulgarska-dzika-okolica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Romantics in Carinthia</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 07:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lkbaits</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>
		<category><![CDATA[Video]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.com/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[Romantics in Carinthia The Carinthian Lakes surrounded by mountains look so romantic. Just like all of Southern Austria. Many fishermen make stops here on their way to Italy; maybe because of the beautiful nature or the favorite spin fishing. However, &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Romantics in Carinthia</p>
<p>The Carinthian Lakes surrounded by mountains look so romantic. Just like all of Southern Austria. Many fishermen make stops here on their way to Italy; maybe because of the beautiful nature or the favorite spin fishing. However, most of them think that the lakes are cold and full of trout; lakes that do not provide to carp with as good conditions for growing compared with the lakes of Italy or France.<a rel="attachment wp-att-183" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/24/"><img class="alignleft size-medium wp-image-183" title="1" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/24-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a> To be honest, I also thought that. But when I imagined blue and green crystal clear lake with sailboats and mountains visible in steam clouds, sunset, mountains and lake covered in pink reflection, I was convinced I want to give it a try. The first impulse that I received was from my austrian friend Martin Hatzl; he sent me photographs of Ossiacher See lake and basic information about it.And in cooperation with the district superintendent Markus Weber, he arranged fishing from a ship caisson for me. That was something I had always wanted to try: rocking safely on the waves, being close to the fish, being immediately mobile and most importantly, having maximum privacy. The only thing I had to manage was to explain to my girlfriend that we would spend our vacation on an area of approx. 4&#215;3 meters. That wasn’t so difficult, because I am very good at that.</p>
<div id="attachment_191" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-191" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/5/"><img class="size-medium wp-image-191" title="It is not always about huge fish. I am also happy when I catch carp that weigh less than 10 kilograms. " src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/5-300x201.jpg" alt="It is not always about huge fish. I am also happy when I catch carp that weigh less than 10 kilograms." width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">It is not always about huge fish. I am also happy when I catch carp that weigh less than 10 kilograms. </p></div>
<p>It was the end of August, and we saw the mountain lake Ossiacher See for the first time. All illusions went quickly aside. We arrived in very cold weather. When Markus and Martin took our ship caisson to the lake and cold wind caused our eyes to tear up, I was thinking about the world, mankind, catastrophes and our future. There was a snowstorm that had covered the mountains in white. Yes, it was the end of August, and I don’t know how abnormal this is for this region.</p>
<p>Life is hard. Anyway, I had absolutely different ideas, just like my frozen girlfriend Gabriela. Markus anchored our caisson by a dock at the mouth of the bay. It seemed to be good strategic place, even though I had no idea what waited under the surface. When the boys left, I started to think how I should start.</p>
<div id="attachment_194" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-194" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/2/"><img class="size-medium wp-image-194" title="It is an exceptional moment to have two carp of a similar size." src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/2-300x201.jpg" alt="It is an exceptional moment to have two carp of a similar size." width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">It is an exceptional moment to have two carp of a similar size.</p></div>
<p>The temperature of water was good. That gave me hope that carp would feed well. There was nothing to think about; I started as I usually do. First of all, I poured my fish-baits over with liquid food <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/liquid-attractors/liquid-foods/all-amino-nutric-250-ml/"><span style="color: #ff00ff;">All Amino Nutric</span></a>. This food informs fish that there is some easily available food. I threw food in two places. In the first one, I used 15 kg of <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-caviarfruits-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Caviar&amp;Fruits</span></a> boilie that I threw in the water. I decided to spread approx. 0.5 kg of boilie after each catch in second place. I needed to understand the habits and behavior of local fish and what kinds of fish there were. And I was very surprised. There were approx. 20 catches at the place where I previously spread the food. But none of the fish was the one I came here for. There were catfish, bream, roach and trout. The second place remained unnoticed. A positive thing was that I learned to get the fish out from the fishing lines and anchored ropes. Coping from the caisson was a little more difficult. But I had to get used to it in case I caught a bigger carp.</p>
<div id="attachment_195" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-195" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/11/"><img class="size-medium wp-image-195" title="A muscular and black body; the very fish I had dreamed of when I prepared for the Ossiacher See. However, I was absolutely shocked by the size of the local fish." src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/11-300x201.jpg" alt="A muscular and black body; the very fish I had dreamed of when I prepared for the Ossiacher See. However, I was absolutely shocked by the size of the local fish." width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">A muscular and black body; the very fish I had dreamed of when I prepared for the Ossiacher See. However, I was absolutely shocked by the size of the local fish.</p></div>
<p>I was looking forward to the morning, to the sunset, when I would see the beautiful nature around me. It was really cold at night. The sun rose, but unfortunately we couldn’t enjoy it. We were trapped by the steam rising from the cold lake and forming a mist above us. I threw the rod randomly and kept catching only normal fish. The second day the mist was dispersed by wind, and we saw the lake in its full beauty. The first carp caught on boilie came with the beautiful weather. Forest Strawberry. It was from the place where I fed only with a cobra feeder. It was a really “big” carp! It had almost 30 cm! Yes, it was a small fish, but it improved my mood. Honestly, it really made my day. Smaller catfish and other fish were finally replaced by my favorite fish: carp, the fish I am thinking of every single day. Even <a rel="attachment wp-att-212" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/15/"><img class="alignleft size-medium wp-image-212" title="15" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/15-e1305900488243-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a>though the situation did not seem ideal, I hung on to my tactic. I spread approx. 10 kg of <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-caviarfruits-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Caviar&amp;Fruits</span></a> boilie in the feeding area and left the second place in peace. I hoped that the strong activity of the small fish at the feeding area would attract the attention of carp. It was about time. Two hours after feeding, just like when someone swings a magic wand, the unwanted fish were gone and I started to catch carp. Wow. Such a great feeling. They finally answered my call. I finally had something to build on. It was a chance to move further. I like when carp cooperate. They were about 40 – 70 cm. Not huge, but contact with them calmed me down. Until the third evening, I caught more than 20 carps from the feeding area and one from the “non-feeding” area. The difference was obvious. “It was about time,” I was saying to myself. I already had a tactic for the smaller fish. <a rel="attachment wp-att-213" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/dsc_1397/"><img class="size-medium wp-image-213 alignright" title="DSC_1397" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/DSC_1397-e1305900609129-201x300.jpg" alt="" width="201" height="300" /></a>I was trying to work out how to get to those bigger ones and keep the place attractive. I could do a lot from the caisson as I could fish in all points of the compass. That was ideal for my possibilities and another tactic that proved good in terms of big carp. I call it “leaving my places empty.” The place where I put a lot of food from the beginning and where I got regular activity was cut out for it. It was time to start. On the fourth day, I stopped feeding and catching there. In the meantime, I spread food on the other place, approx. 100  meters far away. I wanted them to “eat up” the first place and then to go away or to the new feeding place. Who knew if my ideas were right. If so, then at least partially. Trophy carp that live in small groups or alone don’t like too much excitement. On the other hand, they are often close to places with food, and they are aware of the food. That is my experience. The new feeding place was working well not even in one day and I saw new types of fish. After some time, I tried to put attractive bait to the original and now an “empty” place to find out whether the small “piranhas” are still there. In these cases, I use the most attractive <a rel="attachment wp-att-216" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/16/"><img class="alignleft size-medium wp-image-216" title="16" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/16-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a><a href="http://www.lkbaits.com/products-page/pop-up-boilies/fluoro-pop-up/fluoro-pop-up-boilie-compot-n-h-d-c-18-mm/"><span style="color: #ff00ff;">Fluoro Pop-Up Compot NHDC</span></a>. Within 30 minutes, I caught smaller carp. The place didn’t seem empty yet, this not suitable yet for my intention. However, it didn’t take long, and this attractive bait lay in the water a longer time without notice. Therefore, I baited one ball of <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-caviarfruits-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Caviar&amp;Fruits</span></a>. That was my tactic. And I was catching 5 – 10 kg carp in the new feeding place; the old “empty” place was calm – that is, until the next morning, when it came. It was slow. The reel turned very slowly. Usually, I cannot determine the size of a fish in this situation, but now I was sure there was something on the other side that I hadn’t seen here before. The carp went around the caisson in circles and stayed at the bottom. I left him. I wanted him to get tired at a sufficient distance from the caisson for a simple reason: the water under us was 5 meters deep, and there were several ropes and fishing rods. But my plan didn’t work.</p>
<div id="attachment_217" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-217" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/4/"><img class="size-medium wp-image-217" title="When the trip ended, I packed the rods last, one by one. Before I packed the last one, I caught this beautiful carp." src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/4-300x201.jpg" alt="When the trip ended, I packed the rods last, one by one. Before I packed the last one, I caught this beautiful carp." width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">When the trip ended, I packed the rods last, one by one. Before I packed the last one, I caught this beautiful carp.</p></div>
<p>The carp swam in our direction and directly under the caisson. It was time to get him out. How should I have known if I could pull more or not? When would it burst? It was terrible. The carp felt safe under us, and so I weaved the rod under the anchorage ropes. I somehow managed, but when I saw the carp’s body, I got nervous. I had the same feeling as when I caught my first carp. It happens sometimes, and I wished it were over and that I could raise the landing net with a tired carp. I really didn’t expect such a fish. It was it. A huge, black carp. Exactly the one I had imagined in finding in a mountain lake. I don’t know how long we fought over the last meters of the fishing line, but one thing was for sure: I won! I gathered the carp and left it in the net. Gabina guarded it. For those moments, I had a second rod prepared. I threw it in the “empty” place. This paid off many times. I hoped the carp wasn’t there alone and hadn’t frightened its friends. “It might be OK; the water is about 5 meters deep,” I thought. I set the detector and went to review my strike. Hook No. 8 looked quite funny in the carp’s jaw. But he sat there quietly.</p>
<div id="attachment_220" class="wp-caption aligncenter" style="width: 700px"><a rel="attachment wp-att-220" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/14/"><img class="size-full wp-image-220" title="It is there. I love catching carp....." src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/14.jpg" alt="It is there. I love catching carp....." width="690" height="577" /></a><p class="wp-caption-text">It is there. I love catching carp.....</p></div>
<p>I took it out. A huge, black carp: what a beauty. We were all happy, even our dog Miky; she was running around the carp happily. As we prepared to take some pictures, the swinger on the other rod went off. I placed the carp in the base and lowered it from the caisson. And then something caught on the other rod. Wow&#8230;it was there! The rod bent, the fish went slowly into the deep water, and we started laughing. I enjoyed the second fight in absolute ease. I knew there was one huge beast waiting for me under the caisson. And it could have been even better now. But as the fight went on and on, I started to feel uncertain. My heart was beating and my knees were buckling. I didn’t want to lose it. Not even the previous experience of coping with a similar royal fish removed the adrenaline, the trembling, the restlessness and excitement. At that moment, I experienced two “fights of my life” in sequence, and I also wanted to win the second one. I didn’t want to lose that feeling of directing the carp into the landing net, placing it on the base and looking at it eye to eye. Each carp has an individual expression, is differently aggressive, and each one tries to gain back its freedom. They are similar, but also very different. And I won again! We were resting after the fight&#8230;. the carp and I. I was thinking about what must go through their heads. Do they realize what happened? When I saw those two giants lying on the base, I was happy. Those cold nights, convincing Gabina, wet clothes and getting Miky out the lake paid off. It might seem that everything repeats; but for me, it is always a new story. Even when the main heroes are identical. Every year, I travel to different waters and try to overcome new and new obstructions, think of new tactics, getting used to different water biotopes and outwitting them.</p>
<p>Lukas Krasa</p>
<p><a rel="attachment wp-att-228" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/7/"></a><a rel="attachment wp-att-229" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/snih/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-229" title="sníh" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/sníh-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-243" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/dsc_2253/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-243" title="DSC_2253" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/DSC_2253-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-242" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/dsc_2056/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-242" title="DSC_2056" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/DSC_2056-e1306130195239-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-240" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/23/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-240" title="23" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/23-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-239" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/22/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-239" title="22" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/22-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-238" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/18/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-238" title="18" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/18-e1306130467139-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-237" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/17/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-237" title="17" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/17-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-236" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/13/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-236" title="13" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/13-e1306130522928-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-235" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/12/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-235" title="12" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/12-e1306130568972-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-234" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/10/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-234" title="10" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/10-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-233" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/9/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-233" title="9" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/9-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-232" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/8/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-232" title="8" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/8-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-231" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/7-2/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-231" title="7" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/71-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-227" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/6/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-227" title="The biggest fish was caught in the place where I fed only with a cobra feeder. There was a significant difference between the places where I fed more and the place where I spread only a few boilie. I confirmed again that a few boilie are not sufficient for large water surfaces!" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/6-120x90.jpg" alt="The biggest fish was caught in the place where I fed only with a cobra feeder. There was a significant difference between the places where I fed more and the place where I spread only a few boilie. I confirmed again that a few boilie are not sufficient for large water surfaces!" width="120" height="90" /></a><a rel="attachment wp-att-186" href="http://www.lkbaits.com/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/attachment/rakousko-1/"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-186" title="rakousko 1" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/04/rakousko-1-120x90.jpg" alt="" width="120" height="90" /></a></p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="600" height="338" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=20744191&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=0&amp;show_byline=0&amp;show_portrait=0&amp;color=00adef&amp;fullscreen=1&amp;autoplay=0&amp;loop=0" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="600" height="338" src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=20744191&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=0&amp;show_byline=0&amp;show_portrait=0&amp;color=00adef&amp;fullscreen=1&amp;autoplay=0&amp;loop=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/lukas-krasa-ossiachersee-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Come here, my little one</title>
		<link>http://www.lkbaits.pl/articles/come-here-my-little-one/</link>
		<comments>http://www.lkbaits.pl/articles/come-here-my-little-one/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Jan 2011 13:47:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.lkbaits.com/?p=55</guid>
		<description><![CDATA[This is perhaps the first time I don’t know how to begin. Nevertheless, I feel compelled to share with you my many experiences. I mean, a lot happened during my carping years. Maybe I should begin slowly, step by step, &#8230; <a href="http://www.lkbaits.pl/articles/come-here-my-little-one/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>This is perhaps the first time I don’t know how to begin. Nevertheless, I feel compelled to share with you my many experiences. I mean, a lot happened during my carping years. Maybe I should begin slowly, step by step, and the writing will go better. But I am not sure if you are interested or if I could get that much space in the magazine.</p>
<div id="attachment_258" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-258" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/1/"><img class="size-medium wp-image-258" title="Two-tone fish. The fish that Lukas caught first; he was really happy about it" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/1-300x201.jpg" alt="1.	Two-tone fish. The fish that Lukas caught first; he was really happy about it" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">Two-tone fish. The fish that Lukas caught first; he was really happy about it</p></div>
<p>While sitting at home in the warmth, gazing at the monitor and sometimes also outside the window at chilly winters day I remember all the adventures, one by one. I also like these days; moments when your mind wanders to memories of past sessions. During the season, one doesn’t even realize one’s own successes or mistakes to be learnt from So I enjoy all of it again, in private. I am fishing in the river Elbe for a while, afterward at my favorite sandpit, or I hide under a huge displaced aspen by one god-forsaken lake … it is beautiful to go back there. I like the surroundings and the fish that I can see and have caught.</p>
<p>I also undertook one expedition abroad. Those who know me know that I am always looking for different hunting grounds, waters and places not known to many people. I like my secrets, and I reveal them to my friends only when I already have new secrets.</p>
<div id="attachment_261" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-261" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/2-2/"><img class="size-medium wp-image-261" title="A carp attracted to Wild Strawberry" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/2-300x201.jpg" alt="A carp attracted to Wild Strawberry" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">A carp attracted to Wild Strawberry</p></div>
<p>I apologize, but please take me as I am. I am also not interested in the weight of fishes or records, despite the fact that the story in this article will get a little bit out of control. I like to catch smaller and somehow interesting carps. I love to chuck the rods in untouched waters to find their potential secrets.I am always looking for such hunting grounds. I know it is easier – and often also financially less demanding – to visit familiar locations. But this would spoil the whole charm I already mentioned. I have already visited several foreign hunting grounds that are generally unfamiliar, and I could visit them again without worries. But I wanted to experience something new with my girlfriend. I collected information from Belgian, Dutch and French carpers. I also considered invitations to some of their favorite hunting grounds.</p>
<div id="attachment_266" class="wp-caption alignright" style="width: 211px"><a rel="attachment wp-att-266" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/3/"><img class="size-medium wp-image-266 " title="We almost hypnotized the rod from under the umbrella – “Come on now!”" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/3-e1306137242972-201x300.jpg" alt="We almost hypnotized the rod from under the umbrella – “Come on now!”" width="201" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">We almost hypnotized the rod from under the umbrella – “Come on now!”</p></div>
<p>But that is not really what I am looking for. Perhaps some other time. And so we loaded our car at the end of the summer holidays and set out on our journey. A long journey, experiencing hunting grounds, finding out fishing conditions, dealing with tiredness, disappointment, hope. We experienced all of that until the moment we finally parked the boat among the reeds of one smaller lake. Yes, that was something for me. I knew there are mainly leather carp (the biggest leather carp caught in this water weighted 28 kg) and so-called smaller two-tone leather carp here. I saw a couple of them in pictures taken by foreign fishermen. We liked them a lot, and therefore we chose this location. The tactics for waters I know little or not at all is almost identical. I follow a sixth sense or intuition and head to some place that says, Yes, it could be good here. It is hard to explain clearly. Last time I used an echo-sounder was years ago, at Lake Cassien, and I haven’t had one since it broke. But this doesn’t affect my life, and I had no reason to buy a new one. I always spread the feed in a greater area. Usually, I use my favorite <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-sea-food-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Sea Food</span></a> boilie. This type has a slower kickoff, but its finish is excellent if you observe the feeding doses. I use it to attract the fish but I use something else, faster, for fishing so I can make the most of the first days. Two or three days later, I start using the <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/shelf-life-boilies/top-restart-boilie/top-restart-boilie-sea-food-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Sea Food</span></a>. You might say feeding less would be more effective and would give us a better chance to catch carp. Yes, why not, but this is good in hunting grounds where you know the exact occurrence-movement of carp. I didn’t know that here, and I needed to attract the fish. Therefore I used approx. 10 – 20 kg of fish-bait without particle on the first day. Someone might not understand that: Why so much? Have you ever tried to throw 5 kg of boilie – for example, in 5-meter-deep water – and to dive? If so, then you understand when using this quantity, one can’t speak of fishing above the feeding area (feeding carpet). And so it is necessary to consider whether you want to invoke the voracity and achieve that fish keep coming back to your feeding areas or to catch fish that swim by. You know my tactic and type of fish-bait in such cases.</p>
<div id="attachment_269" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-269" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/4-2/"><img class="size-medium wp-image-269" title="The rod is in the water; we could smell another catch in the air" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/4-300x201.jpg" alt="The rod is in the water; we could smell another catch in the air" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">The rod is in the water; we could smell another catch in the air</p></div>
<p>The day went by, and our rods hadn’t moved. Even my favorite feed for short trips, <a href="http://www.lkbaits.com/products-page/shelf-life-boilies/restart-boilie/restart-wild-strawberry-18-mm-1-kg/"><span style="color: #ff00ff;">Wild Strawberry</span></a>, wasn’t working. The water level was, in my opinion, too still. We rested under our umbrella and listened to nature. If a carp jumped within the feeding area, we would hear it. I was fishing only 30  meters from the water’s edge. The first success came on the second day. The fish was quite vital, and I underwent an adventure in reeds. A 20-meter-wide zone of reeds reached in 1.5 to 2 meters. I jumped in the water, hung the landing net around my neck and started to wade through the reeds. I only stopped when the water began to leak in my rubber boots. The reeds were to the left of me, to the right of me and in front of me. And the carp were heading sideways, directly into the reeds. I thought, “Shit.” I could hear the carp in the reeds, reallydeep. I laid the rod among thick stalks and walked into the place from where I heard noise. It was there. I made my way to it slowly.</p>
<div id="attachment_272" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-272" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/5-2/"><img class="size-medium wp-image-272" title="It was difficult to raise some fish; may be I should start with gym" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/5-300x201.jpg" alt="It was difficult to raise some fish; may be I should start with gym" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">It was difficult to raise some fish; may be I should start with gym</p></div>
<p>I even caught the fishing line from the bottom side and walked farther. There was a big leather carp standing in the reeds. Its wide back was beautiful. He stood there like a horse, and I waited till he started swimming, and that ends this story. I walked slowly, pushed the reeds to the side and got the landing net ready for an attack. “I have to do it slowly, not to scare it away. But how should I get it into the landing net? Because of the reeds, I won’t reach it from the bottom, and to lie on it from the top in a depth of around 1.5 meters is also not a good choice,” I planned my attack. I only had one try; that was the only thing that was certain. I put the landing net over its head and attacked it from behind. The carp got frightened, and I felt how it hit the landing net. Unfortunately, I missed it. It was gone. I took off my soaked rubber trousers and thought that maybe I shouldn’t choose such places. I remembered some hunting grounds with beautiful areas, mowed grass and mole hills. I dreamed for a while when setting a new boilie on the rig and thought about what it would be like to compete with a carp in such a place. I think my girlfriend was also thinking about that.</p>
<div id="attachment_277" class="wp-caption alignleft" style="width: 211px"><a rel="attachment wp-att-277" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/6-3/"><img class="size-medium wp-image-277" title="Another fish caught on Sea Food ... is this me? Wasn’t it just a dream?" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/6-e1306138032860-201x300.jpg" alt="Another fish caught on Sea Food ... is this me? Wasn’t it just a dream?" width="201" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Another fish caught on Sea Food ... is this me? Wasn’t it just a dream?</p></div>
<p>Why can’t she sunbathe sometimes, and why can’t we go somewhere where our dog, Miky, doesn’t have to sleep in a sleeping bag with us covered in mud? Well, there’s no point dwelling on that; maybe some other time. The first contact with the fish was important. I spread the feed again. I also prepared a second place, approximately 100  meters away. It was the fourth day of the expedition, and carp were showing up closer and closer to our first feeding area. In the afternoon, I jumped in the water again after a carp and followed the fishing line. I always tried to be slightly ahead of the fish. It wasn’t easy, but I started to understand the fish. Of course, it always pulled in counteraction. If I attacked it from one place and didn’t follow it, it would swim sideways and I would lose it again. In this way, I directed it into the landing net. I calmed down when I carried the carp back to the bank. That was it: the two-tone leather carp. I was in a state of euphoria. I took out the bag of boilie, mixed it with my favorite liquid feed and threw it in the water. A few moments later, I took the rod out of the water, and we moved on to a different place where I spread feed for three days in a row.  This place wasn’t that far from the first place, but the fish in this place wouldn’t be scared after I caught the fish at the first place. It was a good idea to move on; the rod moved immediately. Great. The Sea Food started to work. I had a beautiful leather carp in the landing net. The dimensions of the carp surprised me a little bit. Because there were carpers from Belgium nearby, Gabriela went to borrow scales so we could know how much the fish weighed. The scales showed between 25 and 25.5 kg!</p>
<div id="attachment_280" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-280" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/7-3/"><img class="size-medium wp-image-280" title="Full moon. Does it have a magic power?" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/7-300x201.jpg" alt="Full moon. Does it have a magic power?" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">Full moon. Does it have a magic power?</p></div>
<p>I had goosebumps and this certain feeling &#8230; the same feeling as many times before. I started talking to myself, and my girlfriend knew I had submerged into my own world. She knew there would be little talking because I felt the big moment, chance, success &#8230; and so I worked even harder. After another fish, we moved back to the first place. I could see the full moon above the trees. I like it. Some people don’t believe in its power, but I do. And, besides, I don’t have to turn my forehead torch on, and I can work at night. And I can see every move on the water’s surface. It was a really busy night. I didn’t sleep, and I watched a carp jump into the feeding area. “Is it the same fish, or are there more of them? If it’s not the same fish, there must be a number of really huge fishes there,” I wondered to myself. I waited for the rod to move. “Come on, eat the right one; take it, my little fish. What are you waiting for?” The dawn was approaching, and the moon slowly disappeared into the mist. They were there, and nothing was happening. I didn’t understand it and went to sleep.</p>
<div id="attachment_283" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-283" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/8-2/"><img class="size-medium wp-image-283" title="8.	I just couldn’t raise it..." src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/8-300x201.jpg" alt="8.	I just couldn’t raise it..." width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text"> I just couldn’t raise it...</p></div>
<p>Before I moved my girlfriend and Miky aside, a green LED lit up. I took off all my clothes and ran to the rod with the landing net in my hand. “Come on, you waited this long … I knew you would eat it all and then you would try to eat the right balls.” It is hard to comment on this particular moment. Over the course of two hours, I had managed to catch five carp; three of them had to be approx. 20 – 25 kg. And now, believe me that I am not interested in making records &#8230;. but I had to laugh. Sometimes it just happens. I think I didn’t deserve it yet at that point in my carper’s life. I know many other, older fishermen I would wish it to instead&#8230; and I had no idea what would come next.</p>
<p>We were very happy. We decided to pack our stuff and travel around the region checking out other waters. When I feel OK, I can’t be stopped. It is like a child being left home alone with chocolates within reach on the table. I behave the same way. I have to eat all the sweets until they are gone. I hope you know what I mean. I am actually “a hoarder.” We stopped in at a fishing shop on our way. It was covered with pictures of beautiful leather carps and interesting long carps. They were very narrow. People in the shop told me where to find these carps. They were living in a big lake and a few of them also in canals. There was a picture of a huge black leather carp on the main wall of the shop. The locals were talking about this carp. I tried to explain that</p>
<div id="attachment_286" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-286" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/9-2/"><img class="size-medium wp-image-286" title="“Come on, take the picture.... I caaaaan’t!”" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/9-300x201.jpg" alt="“Come on, take the picture.... I caaaaan’t!”" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">“Come on, take the picture.... I caaaaan’t!”</p></div>
<p>I want to catch those slim long and narrow carps. But they said this gigantic fish lives in the same lake, and, when someone caught it last year, it had more than 33 kg. “Wow, I probably wouldn’t even be able to carry such a fish,” I said to Gabina. My eyes were focused on a yellow-grayish leather fish. And we decided to go where it lived. Channels or lake? Lake. No change in tactics. Again, we parked the boat in the reeds and waited for the first sign of carp at the feeding area. Nothing happened for three days, but I didn’t panic. I trusted my tactics and the feeding. It was a very cold night. Quiet. I waited for the aggressive long leather carp, and it came in the morning. But this carp was smaller, very high and sort of orange-colored. I caught another three of them. I was happy, but I wanted that long fish. I knew I would remember this forever. It had to come. I couldn’t get to it, so I placed the rods in shallow water – depth from 0.5 – 0.75 cm. I enjoyed it. “Those fat leather fishes won’t get there, and I will get what I want. And, if not, I can get a good night sleep,” I told Gabina. Before the morning, I was awoken by the sound of the detector. I felt a pull, which indicated that the fish had swum into the water grass, and I am pulling the grass with the fish. Sometimes it felt like competing with a clump of grass. So I pulled the rod with greater force to roll the fishing line. I couldn’t. I couldn’t see anything, but I heard that that the grass was at the water level. I still couldn’t roll the fishing line; grass started to immerse and swim sideways. “OK. Something is there, and it is huge.” I was chest-deep in the water, and the fish started to realize that it was in danger. I knew I had to pull before it recovered and swam away: “Now or never.” The landing net swam on the water level, and I searched for its handle. The fish was still by the bottom.</p>
<div id="attachment_287" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a rel="attachment wp-att-287" href="http://www.lkbaits.com/articles/come-here-my-little-one/attachment/10-2/"><img class="size-medium wp-image-287" title="Horse team" src="http://www.lkbaits.com/wp-content/uploads/2011/01/10-300x201.jpg" alt="Horse team" width="300" height="201" /></a><p class="wp-caption-text">Horse team</p></div>
<p>Judging by the bent top of the rod, it couldn’t have been far now. No farther than the length of the rod. I couldn’t get it away from the bottom. It was as if it were glued on. But it moved a little. “That’s right. Come here, you little one!” I already saw a lead seal, which meant the fish was close. To have the water up to your neck and stand on tiptoes is not easy. But I couldn’t make a mistake; I had to force it into the landing net on the first try. Slowly, quietly. Centimeter by centimeter, I almost didn’t move. I was ready to end this. I saw the water moving, and I made quite funny move. The rod fell into the water, and I raised the landing net with both hands. It was there! I moved my shoulders around the landing net, raised the rod with my foot and started to back out of the water. The carp moved and became angry. I held it with all of my might to prevent its escape and realized there was something huge in the landing net. I called Gabriela; she got into the water and passed me the raising board. Together, we placed the carp on the raising board and moved it along the mud and ashore. There was a huge creature in front of us. I had never seen anything like it!</p>
<p>The next few moments can’t be described, not even partly. We couldn’t speak. I sat in the mud, and tears were streaming from my eyes. I hugged my girlfriend and my dog and tried to realize the meaning of this happy moment. A few moments of a feeling that I might never experience again. A moment with this huge carp; judging by its dimensions, I think it was probably a unique moment in my life. Fascinated by all of this, I didn’t even realize that it was the fish I had seen a few days earlier in the fishing shop.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.lkbaits.pl/articles/come-here-my-little-one/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

